Gość (użytkownik niezarejestrowany)
dodano dn. 2014-11-18 17:20

Pełna treść komentarza:

Bardzo bym chciała by w naszej placówce funkcjonował grafik ułożony na miesiąc. My dowiadujemy się w piątek, jak pracujemy w poniedziałek.I jak żyć?

Wszystkie komentarze do tego artykułu przejdź do artykułu
2016-07-22 23:48
…………………………………………………... ………........................................... data ……………………………………………………. pieczęć lub nazwa placówki Pani Beata Szydło Premier Rzeczypospolitej Polskiej 00 -583 Warszawa Aleje Ujazdowskie 1/3 PETYCJA: o przywrócenie uprawnień wynikających z KN wszystkim wychowawcom, pedagogom i specjalistom zatrudnionym w placówkach opiekuńczo – wychowawczych. Z dniem 1 stycznia 2014 r. na mocy ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej poprzedni Rząd pozbawił nas uprawnień wynikających z Karty Nauczyciela. Od 1 stycznia 2014 r. utraciliśmy status nauczyciela i staliśmy się pracownikami samorządowymi. Tym samym utraciliśmy bardzo dużo, a mianowicie: - zwiększono czas pracy do 40 godz. tygodniowo (mieliśmy 26 godz.), - zmniejszono wymiar urlopu na 26 dni (mieliśmy 35 dni), - pozbawiono nas prawa do urlopu dla poratowania zdrowia, - obniżono wynagrodzenie, - pozbawiono osiągniętego stopnia awansu zawodowego. Pragniemy nadmienić, iż jesteśmy nieliczną grupą zawodową. Stawiamy pytanie: czy istnieje w Polsce jeszcze inna grupa zawodowa, której odebrano prawa nabyte. Obiecano nam, że nikt tych praw nam nie odbierze. My nie strajkowaliśmy, tak jak inne grupy zawodowe. Kierowaliśmy się i kierujemy dobrem dziecka. W placówce opiekuńczo – wychowawczej przechodziliśmy stopnie awansu zawodowego i nagle utraciliśmy status nauczyciela. Poprzedni Rząd tłumaczył, że zmiany te podyktowane były dualistycznym systemem zatrudniania. Uważamy, że osoby przyjmujące się do pracy w placówce opiekuńczo – wychowawczej na nowych zasadach, tj. przed 1 stycznia 2004 r. wiedziały o tym, jakie są warunki pracy i godziły się na nie, w chwili podjęcia pracy. Natomiast my nie wiedzieliśmy, że odbiorą nam uprawnienia wynikające z KN. Byliśmy przekonani, że nikt nie pozbawi nas tych uprawnień. Przykre jest, że nauczyciel wychowawca z 20 – letnim, a nawet często 30 – letnim stażem pracy pedagogicznej stracił status nauczyciela. Czujemy się pokrzywdzeni i zdyskryminowani przez poprzedni Rząd. Uważamy, że jesteśmy w Polsce jedyną grupą zawodową, którą potraktowano w taki poniżający sposób. Jest to dla nas krzywdzące i poniżające. Czujemy się jak wyrzutki społeczeństwa polskiego. Wyrażamy zdecydowaną dezaprobatę wobec działań poprzednich władz. Odbierając nam uprawnienia wynikające z KN, poprzedni Rząd ,,podziękował’’ nam za to, że w czasie wszystkich świąt odchodzimy od najbliższych, rodzin i idziemy do pracy z dziećmi. Nasza praca jest misją, posłannictwem i poświęceniem. Stawiamy pytanie: czy po wejściu zmian praca wychowawcy w domu dziecka różni się od pracy wychowawcy zatrudnionego w: MOW, MOS, świetlicy szkolnej, specjalnym ośrodku wychowawczym, internacie czy bursie szkolnej? Stawiamy pytanie: czy nasza praca daleko odbiega swoim charakterem od pracy instruktorów praktycznej nauki zawodu? Jesteśmy zapomnianą grupą zawodową. Czujemy się oszukani we własnym kraju. W związku z tym wnosimy jak w tytule petycji.
2016-01-22 07:54
Witam. Czytam te wszystkie komentarze i jestem w szoku. Myślałem że tak źle jeśli chodzi o pieniądze to jest tylko u mnie. Ja po 7 latach pracy zarabiam 1950 zł brutto. Podkreślam brutto. Z dodatkiem za noce(jest ich średnio 6 w miesiącu) na rękę mam około 1500zł. Trzy lata temu po napisaniu podania otrzymałem awans z młodszego wychowawcy na wychowawcę. Bez gratyfikacji finansowej. Jest nas 9 osób pracujących jako wychowawcy. Czworo z nas było wcześniej na kartę nauczyciela i różnica w naszym wynagrodzeniu wynosi około 1200zł na rękę. Z tego co się doczytałem , głównym założeniem zdjęcia KN było wyrównanie zarobków na stonowiskach. Życie pokazało że ma się to nijak do rzeczywistości. Przepaść finansowa jest olbrzymia. Te same obowiązki, odpowiedzialność itp itd. Każdy wychowawca wie jakie są dzieci w DD. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Ale głównie to dzieci z patologii. Nie mają żadnych autorytetów a ich głównym mottem jest SLU-szacunek ludzi ulicy(co często mają wytatuowane. Wynagrodzenie jakie pobieram za trud włożony w moją pracę jest ..... nie ma nawet takiego słowa abym mógł określić to co czuję jak o tym myślę...Najlepszym będzie żałosne. Więc nauczyciele którzy mają śmiałość wypisywać takie brednie na tym forum , niech przyjdą na tydzien,dwa czy miesiąc i popracują w DD. Zobaczą jakim szacunkiem ich obdarzą wychowankowie. Zobaczą jaką mamy świetną pracę gdzie trzeba robić za nauczyciela od każdego przedmiotu, animatora, trenera, konserwatora, kucharza,pracza,sprzątacza, kierowcę, terapeutę, psychologa, mediatora, pielęgniarza, fryzjera, krawca, kelnera. Aby na koniec być jak worek treningowy. Jak ktoś się nadaję i jest odporny na to i silny psychicznie to da radę. Ale ludzie nie za takie pieniądze!!!!!!!!!!!! To jest kop w dupę od państwa!!!!!! To jest poniżenie człowieka!!!
2015-10-27 19:46
Może już dość tego ,,labiedzenia", przyszła pora na działanie. Tylko związki dają szansę na dostrzeżenie naszych problemów. My mamy organizację międzyzakładową, do której należą pracownicy 12 placówek i centrów administracyjnych. Wchodzi w skład Sekcji Oświaty i Wychowania Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ ,,Solidarność". Według mnie potrzebujemy jednolitych organizacji międzyzakładowych właśnie na poziomie regionu (w organizacjach miejskich czy powiatowych zrzeszających nauczycieli zwyczajnie się ,,gubimy". Pisałem rok temu, że dzięki podjętym przez naszą Organizację działaniom, przy wsparciu Sekcji udało się zachować wynagrodzenia na poziomie nauczyciela mianowanego lub dyplomowanego (zależnie jaki stopień awansu miał)z dodatkiem za trudne warunki pracy włączonym w wynagrodzenie zasadnicze do tego oczywiście dodatek za wysługę lat. Pracownicy zatrudnieni na podstawie Kodeksu Pracy uzyskali podwyżki do poziomu nauczyciela mianowanego. Nie zgadzam się, że ,,Solidarność" nic nie robiła, byłem na wysłuchaniu publicznym w Komisjach Sejmowych przed uchwaleniem Ustaw o pieczy zastępczej, składaliśmy nasze uwagi do niej, nie zgadzając się między innymi na pozbawienie nas Karty Nauczyciela, ale głosowanie nad poprawkami wyglądało tak, że miał ,,przejść" projekt popierany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej i wszystkie poprawki zostały odrzucone głosami posłów koalicji rządzącej. Później został opracowany i przedstawiony przez posłów PIS projekt nowelizacji Ustawy przywracający nas do Karty Nauczyciela, ale oczywiście przepadł w Komisji Sejmowej. Dalej między innymi dzięki naszym staraniom w programie wyborczym PIS znalazł się punkt o powrocie do Karty Nauczyciela. Należy teraz dopilnować realizacji tej obietnicy. Osobiście uważam, że obecnie przepisami Karty Nauczyciela powinni być objęci wszyscy pracownicy pedagogiczni placówek. Takie stanowisko zostało przyjęte w poprzednim miesiącu przez Walne Zgromadzenie Delegatów Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania. Obecnie MPiPS konsultuje zmianę Rozporządzenia w sprawie instytucjonalnej pieczy zastępczej, nasze uwagi dotyczą między innymi czasu pracy wychowawców i jego rozliczania (złamaniem prawa są rozkłady czasu pracy przewidujące tylko pracę z grupą wychowawczą). Wszystkich zainteresowanych, a szczególnie tych z terenu działania naszej Sekcji zapraszam do współpracy tel. 0 81-5320811; oswiata.lublin@solidarnosc.org.pl
2015-09-07 14:19
W domu dziecka pracuję już od 8 lat. Jest to placówka niepubliczna, w której tyra się na zasadach Kodeksu Pracy. Jest tam jak w obozie pracy. Nie możesz usiąść na 5 minut, bo juz sprawdzają co robisz , czy czasem nie jesz obiadu lub kromki na kolację, bo nie ma pieniędzy na dożywianie pracowników. Zarobki tak marne , że gdyby trafiła się inna praca to z chęcią bym odszedł(1800 na rękę). Człowiek jest tak styrany po 12 godzinach pracy , że nie wie jak się nazywa.Praca w święta, soboty i niedziele. Dziecku wolno więcej niż wychowawcy. To jemu wszystko się należy, a wychowawca nie ma nic do powiedzenia. I te okropne noce. Jestem po nich nieprzytomny.A zapłata za 4 noce w miesiącu to około 40 zł.Jesteś lokajem, praczem, sprzątaczem, odrabiaczem lekcji, kucharzem i podcieraczem tyłków i nosów po ukończonych studiach wyższych i podyplomowych.Zastanawiam się dokąd tak będzie, kto dostrzeże tych wykańczających się wychowawców w domach dziecka za te marne grosze. Mam, ciotkę , która jest nauczycielką w szkole i jak jej opowiedziałem w jakich warunkach pracuję i za jaką zapłatę , to nie chciała uwierzyć . Powiedziała, że chyba kłamię, bo to nie możliwe, aby po reformie placówek opiekuńczo -wychowawczych, takie panowały tam "porządki". Dokąd my, ludzie wykształceni, będziemy wykorzystywani i traktowani jak "szmaty do wycierania butów".Chciałbym, aby moją wypowiedź przeczytał jakiś "urzędasek " z Ministerstwa Polityki Społecznej i zadał sobie pytanie, czy on pracowałby w takich warunkach. Ludzie zróbmy coś i walczmy o swoje prawa!!! Podobno żyjemy w państwie prawa!!!
2015-06-11 14:47
2015-05-11 12:58
Witam serdecznie!pracowałem w Domu Dziecka 6 lat! Zaczynałem jako młody chłopak(20 lat),który był pełen energii, motywacji, a także był skory wiele poświęcić dla tej pracy. Miałem przyjemność pracować jeszcze "na starych zasadach" czyli w ogromnym molochu.Po dwóch latach pracy ze względu na reorganizację placówek, zostaliśmy przeniesieni do domku jednorodzinnego, co wiązało się z kupą nowych obowiązków. Obiecali nam podnieść pensję o 200 zł. Niestety szybko się okazało, że jest to niemożliwe... w ciągu 6 lat otrzymałem w sumie 260 zł brutto podwyżki czyli jakieś 150 zł netto. Bardzo długo nosiłem się z zamiarem zmiany pracy i wkoncu nadszedł taki moment, że poszedłem do dyrektora z wypowiedzeniem...bardzo byłem ciekaw na dyrektor zareaguje na moją decyzję, bo z tego co mówił kilka miesięcy wcześniej, wydawało mi się, że może będzie próbował mnie jakoś przekonać abym jednak został... niestety szybko zorientowałem się, że jestem tylko zwykłym pionkiem, którego można zastąpić w nowym rozdaniu. moja pensja była skandalicznie niska - 1600 zł na rękę z dodatkiem za wysługę lat. NIe ukrywam, że gdy żegnałem się z dziećmi to zakręciła się łezka w oku, ale uważam, że podjąłem dobrą decyzję. NIe mogłem już tam dalej pracować, nie miałem już zaangażowania w pracę, nie potrafiłem spokojnie rozmawiać z dziećmi, byłem zdruzgotany całą sytuacją. Najbardziej zabolało mnie to, iż dyrekcja zamiast próbować podjąć jakąś merytoryczną rozmowę, to "zaproponowała" mi żebym poszukał jakiej "połówki etatu" żeby sobie dorobić do pensji... szkoda słów. Wierzę, iż nadejdzie moment zmian na lepsze, czego oczywiście wszystkim życzę! Jeśli chodzi o charakter mojej pracy , to wszystko juz zostało powiedziane. Życzę wszystkim powodzenia!
2015-04-17 14:00
Pracuje w d.dz.prawie 3 lata. Zarobki katastrofa w porównaniu do obowiązków zakupy spożywcze, chemiczne, odzież, obuwie, leki, sprzątanie, gotowanie wszystkich posiłków, pranie, prasowanie, notorycznie wszy, swierzb, pluskwy, wywiadowki, bieganie po lekarzach z dziećmi, trzeba łatwic im zajęcia rozwojowe, odrabianie z nimi prac domowych, wywiady rodzinne, sprawy sądowe, zespoły wychowawcze i inne rady i zebrania, współpraca z kuratorami , ops-asystentami rodzinnymi i pracownikami socjalnym, praca z rodzicami i rodzinami. I wiele tak można wymieniać. Dziecinie lłatwe, często kandydaci do placówek mos i mów ale jakimś cudem tam nie trafiają, bo dyrektor boi i się o stanowisko i statystyki i tłumaczenia u zwierzchnikow. I straszenie dyrekcji aby policji,karetki psychiatrycznej nie wzywać, bo sobie tego nie życzy ( co z tego ze sytuacja tego wymaga). Jest się samemu na dyżurze, bo to mieszkanie filialne i należy samemu sobie radzić. Patologia wśród starszych wychowanków, którzy zlecają się psychicznie i fizycznie nad innymi słabszymi i młodszymi dziećmi. Problemy są zamiana na pod dywan. Dzieci boją się o siebie ale dyrekcja udaje że problemu nie ma, bo nie radzi sobie z tą zdekoralizowana młodzieżą a stanowisko trzeba utrzymać. A jak się bierze stronę pokrzywdzonych dzieci, to z Toba jest problem,bo nie chcesz siedzieć cicho. Dzieci wyzywaja wychowawców, wyklinaja ale jak zglaszasz problem, to słyszysz ze nie radzisz sobie z dziećmi. Wiec lepiej być takim wyxhowawcom, który nic od dzieci nie wymaga. , jest głuchy na przemoc wobec innych dzieci i wtedy jesteś super wychowawca, lubianym i nagradzanym przez dyrekcję. A na Ciebie tylko czeka aż coś znajdzie , żeby Cię zwolnić, bo psujesz jej opinie. Pedagog nie odwiedza dzieci ale to nie problem. Najlepiej się uśmiechać i z każdą pierdola dzwonić do dyrektora aby się podlizac. Zasady grupowe są po to aby były a za plecami większość wychowawców je łamie aby miec święty sspokój na dyżurze. Dzieci wymagającego wychowawcy nie lubią i z wymyślają na Ciebie oszczerstwa i co z tego.....dyrektor Ci nie pomoże, bo stanowisko jest najważniejsze i to wychowawca idzie na dywanik. Patologia.....a superwizji dla pracowników aby im pomóc. ...nie ma pieniedzy. Ale dla ulubionych pracowników premie co miesiąc są i to po 45%. Wiec zaczynam uwazac, że dla świętego spokoju to nie trzeba mówić własnego zdania tylko kiwa głową i robić co Ci nakazuje pracodawca. Ale jak nieszczęście się stanie , to takiego pracownika dyrekcja nie obroni. Gdzie szukać ratunku....tym bardziej ze oznaki chęci pozbycia się takiego pracownika są,bo problemy z dziećmi pod dywanik nie chce zamiatac.
2014-11-20 22:30
2013-09-10 21:15
Ludzie, którzy się wypowiadacie na temat nauczycieli, zastanówcie się troszeczkę i pomyślcie o tych, co są niby nauczycielami, a właściwie tylko zwykłymi wychowawcami i są upośledzeni w grupie nauczycielskiej: jestem nauczycielem, po studiach, pracuję jako wychowawca, no i co? Też myję okna, sprzątam, piorę brudne gacie, robię zakupy, latam na wywiadówki, do lekarza, sądu i na policję i tak praktycznie - w tygodniu - ani jednego dnia wolnego, ale to jest ok, nie?. Nie ma przerwy na papierosa ani na kawę, czy też wyjście do toalety, bo przecież jak człowiek przyjdzie na 8 godzin do pracy to powinien wyzbyć się wszelkich osobistych potrzeb, nie? mam 7 tygodni urlopu - wielkie halo! Przecież pracujemy w sobotę, niedzielę, święta (kodeksowi mają wolne święta, nie? Ale zawsze warto wypomnieć nauczycielom i jeszcze najlepiej tym, co pracują jako wychowawcy w placówkach i są z karty, a nie tacy normalni nauczyciele, co mają 10 minut przerwy co 45 minut i tylko 18 albo 21 czterdziestopięciominutówek), a urlop to tak naprawdę 35 dni, a już od 1 stycznia - zero karty nauczyciela, urlop - 26 dni itd. Wszyscy rozgoryczeni i spragnieni sprawiedliwości będą wreszcie usatysfakcjonowani, że jest po równo. I co to Wam da?? Że my też mamy prze...? Wychowawca = sprzątacz, bo kontrole, wizyty i wizytacje itd... To jest przykre, że się nie dba o swoje interesy, a tylko dąży, żeby inni też mieli gorzej, niż mają. Pozdrawiam wszystkich wychowawców kodeksowych!! Po Nowym roku jedziemy na tym samym wózku. Najlepszego!