arch. (użytkownik niezarejestrowany)
dodano dn. 2016-04-27 16:14

Pełna treść komentarza:

Wasze Wasze zarzuty odnoszą się do słabych architektów i tyle. Żaden dobry architekt nie ignoruje zagadnień konstrukcyjnych i nie popełnia rażących błędów w tym zakresie. Mnie się praktycznie nie zdarza, żeby konstruktor musiał powiększać przyjęte przez mnie przekroje, co dopiero mówić o zmianie ustroju.

To działa w obie strony. Miałem wątpliwą przyjemność pracować ze słabymi konstruktorami - którzy potrafią zawęzić klatkę schodową o grubość tynku poniżej wymaganej szerokości, bo "wymiary były dziwne", którzy dziwią się, że upieram się przy odporności ogniowej przegrody, bo rozdziału bezpieczeństwo pożarowe w WT nie widzieli nigdy na oczy, którzy przy projektowaniu schodów myślą, że liczba stopni odnosi się tylko do tych na biegu, a ten na spoczniku się nie liczy, którzy zmieniają wysokość otworu bo im lanie nadproża ładniej wychodzi i dziwią się, że powierzchnia otworu była dobrana wg jakiegoś przepisu.

Co do "architektury, gdzie nie odpowiada się za nic" - architekt odpowiada za całą stronę formalno-prawną; za wszystkie uzgodnienia, pozwolenia, badania, opinie, operaty itd., odpowiada za koordynację międzybranżową czyli użera się ze wszystkimi branżowcami, z których każdy chce mieć jak najłatwiej kosztem innych, oraz za bezpieczeństwo pożarowe - czyli za to, żeby ktoś się nie usmażył w budynku, bo konstruktor nie ma pojęcia co to droga ewakuacyjna.
"Architektura, gdzie nie odpowiada się za nic" świadczy o braku jakiegokolwiek pojęcia o pracy architekta.
Apeluję o więcej wzajemnego szacunku i pozdrawiam.

Wszystkie komentarze do tego artykułu przejdź do artykułu
Wasze Wasze zarzuty odnoszą się do słabych architektów i tyle. Żaden dobry architekt nie ignoruje zagadnień konstrukcyjnych i nie popełnia rażących błędów w tym zakresie. Mnie się praktycznie nie zdarza, żeby konstruktor musiał powiększać przyjęte przez mnie przekroje, co dopiero mówić o zmianie ustroju. To działa w obie strony. Miałem wątpliwą przyjemność pracować ze słabymi konstruktorami - którzy potrafią zawęzić klatkę schodową o grubość tynku poniżej wymaganej szerokości, bo "wymiary były dziwne", którzy dziwią się, że upieram się przy odporności ogniowej przegrody, bo rozdziału bezpieczeństwo pożarowe w WT nie widzieli nigdy na oczy, którzy przy projektowaniu schodów myślą, że liczba stopni odnosi się tylko do tych na biegu, a ten na spoczniku się nie liczy, którzy zmieniają wysokość otworu bo im lanie nadproża ładniej wychodzi i dziwią się, że powierzchnia otworu była dobrana wg jakiegoś przepisu. Co do "architektury, gdzie nie odpowiada się za nic" - architekt odpowiada za całą stronę formalno-prawną; za wszystkie uzgodnienia, pozwolenia, badania, opinie, operaty itd., odpowiada za koordynację międzybranżową czyli użera się ze wszystkimi branżowcami, z których każdy chce mieć jak najłatwiej kosztem innych, oraz za bezpieczeństwo pożarowe - czyli za to, żeby ktoś się nie usmażył w budynku, bo konstruktor nie ma pojęcia co to droga ewakuacyjna. "Architektura, gdzie nie odpowiada się za nic" świadczy o braku jakiegokolwiek pojęcia o pracy architekta. Apeluję o więcej wzajemnego szacunku i pozdrawiam.