Gość (użytkownik niezarejestrowany)
dodano dn. 2012-07-26 02:22

Pełna treść komentarza:

Wsinf Rzgowska 17 a , Łódż Wyzsza Szkoła informatyki , wydzial. kierunek Fizjoterapia .
Szczerze jest tam taki jeden wielki podobno najwiekszy ze wszystkich najmadrzejszy Doktor Marek Kiljanski ktory dociska studentow dosyc niekiedy mocno aby udowodnic ze aby zostac Fizjoterapeuta trzeba sobie mocno zasluzyc haaaha pewnie moze i on swoich czasow tak wlasnie mial ale koles poprostu ma manie na punkcie chamstwa dociskania studentow i fakt faktem wyuczysz sie wyuczysz a zarabianie pieniedzy pozniej w tym zawodzie gdzie ?????
A tyle szkoła kosi ze studentow ze masakra ludzie poprostu masakra , ja juz jestem po wlasnie ale z tego co slysze i czytam to faktycznie nie jest kolorowo i faktycznie jak bym wybieral jeszcze raz kierunek to postawil bym na co inne.
Naprawde ludzie jak mozna zarabiac w Plsce jako Fozjoterapeuta po studiach za ktore sie walilo tyle mnety 1500 netto niech nawet bedzie bo wiem ze mniej tez maja ale ludzie zobaczcie , budowlaniec pomocnik na budowie ma 2500 zl na reke .
Fizjoterapeutow coraz wiecej coraz wiecej ale faktycznei imwiecej tym wieksza konkurencja i bitwa o prace za 1300 zl poprostu zenada boze normalnei jak pielegniarki identycznie .
Przyszlosc moze byc piekna za granica ale nie koniecznie albo faktycznie jako masazysta pracowac na samego siebie w tym kierunku jedna jedyna opcja chyba ze masz znajomosci wtedy mozesz jechac ale naprawde ciezko z tego co widze coraz ciezej

Wszystkie komentarze do tego artykułu przejdź do artykułu
2013-01-10 22:05
Wybrałam fizjoterapię, bo lubię pomagać ludziom,lubię ruch, działanie. Wcześniej zawodowo zajmowałam się sportem. Myślałam, że taki kierunek to strzał w dziesiątkę, tylko nie pomyślałam o jednym: jeśli ja lubię ćwiczyć i jestem w tym dobra, to nie znaczy, że będę także dobrym trenerem-terapeutą dla pacjentów. Niestety, dopiero po pewnym okresie działalności w zawodzie doszłam do wniosku, że dla mnie ta praca jest po prostu nudna. Kiedy już wytłumaczę pacjentowi, jak prawidłowo wykonywać ruch, jak napinać i rozluźniać mięśnie, jak zachować właściwą pozycję, jak oddychać podczas ćwiczeń, jak podczas zajęć dnia codziennego nie narażać się na dalsze kontuzje itd.,itd.i kiedy pacjent wykonuje te wszystkie ćwiczenia prawie perfekt(a uwierzcie mi, są ludzie, którym trzeba powtarzać wszystko dziesiątki razy)i mógłby przystąpić do ćwiczeń dla bardziej zaawansowanych,to okazuje się,że jego seria zabiegowa dobiega już końca. Przychodzą następni pacjenci i...od nowa, tłumaczenie od podstaw, to tak jakby nauczyciel uczył dzieci w kółko alfabetu. Jeśli więc wybieracie się na fizjoterapię, miejcie na względzie monotonię tej pracy.Na studiach przerabia się różnorodne przypadki, jest ciekawie. Co innego w praktyce. W dodatku fizjoterapeutów wciąż przybywa, prywatne zakłady zatrudniają za najniższą krajową, w państwowych placówkach szykują się redukcje etatów w związku z wydłużeniem czasu pracy w 2014 roku. Jeśli praca fizjoterapeuty to wasze marzenie -kształcie się, bądźcie w tym bardzo dobrzy, uczciwi, szanujcie ludzi, a chętni, żeby skorzystać z waszych usług zawsze się znajdą. Pozdrawiam.
Jestem fizjoterapeutką, tyle nauki i wszystko na nic. Nie mam pracy. Naobiecali jak zawsze z resztą: "Kierunek przyszłości! Znajdziesz pracę, fizjoterapeuci są potrzebni." Co z tego, że ludzie chorują i lekarstwa są jak nikt nie chce ich przepisać (zatrudnić). Mam koleżankę, która poszła na wolontariat, bo niestety nigdzie jej nie chcieli. Oddała CV naprawdę gdzie się tylko dało. Nawet do DPS-ów nikogo nie chcą, tam gdzie ciężka robota, wykonujesz dużo czynności, która tak właściwie należą do pielęgniarek i podnosisz pacjentów 100kg (po czym sam potrzebujesz leczenia). Po co jej długi wolontariat jak dalej pracy nie ma. Nie polecam zawodu, brak pracy, jeśli nie masz rodziny i jesteś sam, ciężko się utrzymać, a co dopiero dokształcać. Patrząc na znajomych powiem tylko tyle, w każdej pracy, do której przyjmą Cię za 1000 z hakiem, będziesz wykorzystany jak ostatni śmieć, aż w końcu stracisz zdrowie, pójdziesz na L4 wrócisz na chwile, L4 itd. aż Cie wywalą i przyjmą nowego spragnionego jakiejkolwiek pracy jako FIZJOTERAPEUTA po 5letnich studiach. Dodam, że spotyka to osoby, które walczyły jak lwy o przetrwanie na AWF gdzie naprawdę nie jest łatwo. Tak przy okazji, babcie czekają na zabiegi NFZ, przychodzą tam, żeby porozmawiać, a zabiegi nawet jakby miały zadziałać to nie będą, bo DAWKI I CZAS ZABIEGU NIE DAJĄ EFEKTÓW!!!!! HALLO KAZDY Z FIZJOTERAPEUTOW O TYM WIE, ALE DALEJ SIE JE ROBI, BO KASA NFZ DAJE KASE TYLKO NA 10MINUT, I NIE WAZNE ZE PRAD NIE ZDAZY NAWET ZADZIALAC, TO TAK JAKBY NAS KOPNAL NAELEKTRYZOWANY WOZEK W SKLEPIE!! Szkoda mi tych osób, które muszą życ z mysla ze zrobily milion zabiegów, ktore nic nie daly i to nie tylko tych z NFZ ale i odplatnych. Szkoda mi jest tych młodych osób, które idą na studia z myślą, że chcą komuś pomóc. Też tak kiedyś myślałam... ale na pacjenta przypada czasem kilka minut i albo obcykasz ich po łebkach albo wybierzesz kilku poswiecisz im wiecej czasu a reszte olejesz. No tak, właśnie tak to wygląda. Zdeterminowanym, życzę powodzenia, duużo pieniędzy na założenie własnych gabinetów, wielu kasownych pacjentów, których jak już pisano wyżej jest mało, a gabinetów na pęczki. Jakbym miała jeszcze raz wybierać, nie poszłabym na ten kierunek, może, że byłoby mnie stać na własną klinikę, która by naprawdę LECZYŁA! Jeszcze trochę, a czeka mnie wyjazd za granicę, bo nie mam zamiaru pracować za kilkaset złotych i żyć w nędzy, czekając na obiecane lepsze jutro.