Gość (użytkownik niezarejestrowany)
dodano dn. 2015-06-06 23:02

Pełna treść komentarza:

Pracuję jako pielęgniarka w szpitalu od 33 lat i coraz bardziej nienawidzę tej pracy. Coraz większe wymagania, procedury, tony dokumentacji, coraz mniej czasu dla pacjenta, marne pensje. Marzę o tym żeby już iść na emeryturę. Jak pomyślę o tym że mam pracować jeszcze conajmniej 10 lat to robi mi się niedobrze. Gdybym mogła cofnąć czas nie wybrałabym drugi raz tego zawodu. Jak pomyślę o tych wszystkich nieprzespanych nocach, o niedzielach i świętach spędzonych w szpitalu zamiast w domu z rodziną... Szkoda życia.

Wszystkie komentarze do tego artykułu przejdź do artykułu
2016-01-13 17:58
Jestem teź pielęgniarką że staźem 30 letnim nabawiłam się Hcv typu 1 uznano mi jako chorobę zawodową i co z tego nawet renty nie mam a lekarz sądowy zakaźnik stwierdził źe jak nie mam wodobrzusza i obrzęków więc do roboty w poprzedniej pracy mobingowano mnie związki zawodowe wybronili mnie bo gdyź doceniono źe mimo iź nabawiłam się choróbska skończyłam studia licenjackie oraz kilka kursów kwalifikJących nie chodziłam na zwolnienia to i tak podstępem zwolniono likwidując moje stanowisko a gdy ulokowałam w stacji krwiodawstwa i myślałam źe do emerytury to woleli emerytkę itd i mimo źe lubię ten zawód i doznałam uszczerbku na zdrowiu i dwie nie udane próby leczenia interferonem i teraz muszę czekać na najnowsze leczenie bezinterferonowe to nieźałuję źe jestem pielęgniarką tylko napewno chciałabym pracować ale nie w Polsce bo tutaj nas nie szanują nawet usłyszalam źe jak nie chciała byç sprzątaczką to poszła na pielęgniarkę cieszę się źe wreście robimy studia pielęgniarskie I obyza tym szły lepsze wynagrodzenie i szacunek chociaź nie raz mam wraźenie nie które osoby nie powinne być w tym zawodzie i koncząc moim marzeniem jest doczekać tego leczenia nowego jeszcze w dobrym zrowiu mam teraz 58 lat jestem teraz na bezrobotnym czekam do maja bo dostanę zasiłek przez emerytalny mam tylko źal źe nie dostałam renty a gdy starałam na komisji lekarskiej o odszkodowanie 14-lat to oczywiście dostałam minimum tj 8tyś i strzeźenie od lekarza Z ZUS źe nie dostanę renty te marne parę złotych I coź nawet moi przełoźeni nie mieli dla mnie serca wręcz byłam nie raz nie wygodnym pracownikiem ta z Hcv pozdrawiam Ela z Dolnego Śląska
2015-12-16 11:42
Zupelnie sie nie zgadzam z pania z:"Gość / RE: Pielęgniarka - opis dodano dn. 2015-06-15".To co Pani pisze wynika z kompletnego niezrozumienia tematu.Jestem przekonany ze napisal ktos z lobby tzw"prywatyzatorow szpitali",tych od"krecenia lodow" na sluzbie zdrowia.Szpitale powinni zawsze byc PANSTWOWE innymi slowy,powinny nalezec do spoleczenstwa.To nie moze byc biznes.Szpitale naleza do SLUZBY ZDROWIA a nie do jakiegos konsorcjum majacego jedyny cel-jakim jest zarabianie pieniedzy.W Kanadzie jeden z rzadow probowal sprywatyzowac-czyt.ukrasc spoleczenstwu tylko dwa szpitale i skonczylo sie to upadkiem tego rzadu.Polacy nie rozumieja tego ze przekazanie szpitala w rece prywatnego wlasciciela,obojetnie jak to bedzie prywatna forma walsnosci,musi sie wiazac z nakierowaniem tej placowki WYLACZNIE NA ZYSK.To z kolei KLOCI SIE W SPOSOB JASKRAWY Z INTERESEM PACJENTA.Pacjentami sa rozni ludzie.Bogaci i biedni.Nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej tych bie3dnych nie bedzie stac na leczenie z powodu niemoznosci zaplacenia za leczenie.Do takich sytuacji dochodzi juz obecnie,gdy polska sluzba zdrowia zostala zerpsuta przez idiotyczne posuniecia komunistow z SLD.Trzeba to wszystko naprawic i przywrocic do normalnosci.Jezeli chodzi o zarobki ,to rzad powinien podejsc do tej sprawy rzetelnie.Tak w Polsce jak i na tzw.zachodzie.Tez jestem pielegniarzem na tzw.zachodzie.Skonczylem tu studia a moje zarobki pozostawiaja wiele do zyczenia porownujac wlasnie do...lekarzy.Dzis juz nie poszedl bym na pielegniarstwo tylko na medycyne chirurgiczna-Colege of Surgeons i zarabial bym 5 razy tyle co dzis...
2013-10-25 09:48
koncze wlasnie studia piel. i czuje sie jakbym przez te wszystkie lata w jakims obozie pracy byl. zero wakacji, od 7 do 18/19 dzien w dzien, rano praktyki, potem szkola albo odwrtotnie...ale to wszystko nic. najbardziej w******* mnie to, ze wszyscy pt's mysla ze jestem lekarzem a jak mowie, ze pielegniarzem to juz im usmiechnieta mina opada. WSTYD mi jest komukolwiek mowic kim jestem, nawet znajomym. Po prostu ludzie mysla, ze jestem zwykla szmata od podlogi. Salowa ma wiecej szacunku niz pielegniarka/-rz. Doktory to inna historia, kiedys zaczalem z nim dyskutowac grzecznie na temat jednego pt, to polecial do oddzialowej i na drugi dzien bylem juz na innym oddziale. Jedyne miejsce, gdzie czegokolwiek mozna sie nauczyc to BO. Reszte oddzialow bym w kosmos wystrzelil, lacznie z POZtami i DPSami. Ale moj przypadek nie jest tragiczny jeszcze. W kulki zadne pieegniary ani pacjenci ze mna nie leca, bo jestem facetem, ale jak patrze jak traktowane sa moje kolezanki to bardzo im wspolczuje i ich bronie. NIE MA GORSZEGO ZAWODU dla kobiety. nikt ich nie szanuje, ciagle seksistowskie docinki itp itp. Jak dziewczyna o wadze 50kg ma podniesc babe o wadze 120kg? NAjgorsze jest to, ze po 5 latach uzerania sie z tym wszystkim stalem sie chamem dla pacjentow i g*wno mnie oni obchodza. Te studia niszcza psychicznie ludzi, a rzeczywistosc nie pozostawia suchej nitki. kiedys pracowac moglem na kazdym oddziale, teraz tylko blok operacyjny jest dla mnie, bo mam tam kontakt z pt ograniczony do minimum. poza szpitalem ludzie mi sie w twarz smieja, jak wiedza ze jestem RN. JEstem juz zmaltretowany psychicznie i fizycznie, nie moge juz na ten caly syf patrzec, nie ma juz zadnego hobby, z nikim sie nie spotykam bo nie mam czasu. jestem w stanie wytlumaczyc pacjentowi jego chorobe od patogenzy,obj,leczenia farm,chir, powiklan, zdiagnozowac itp itp po polsku i po angielsku a podcieram d*** i w 90% robie prace opiekuna! K**** mac!!!!! Nienawidze wszystkich a kazdy nieznajomy jestem moim wrogiem. Kiedys na praktykach jakis dziadek chcial mi dac 800 w kopercie za dobre traktowanie... a ja gupi odmowilem, wole n********* 4 lata za friko na praktykach. za pol roku pakuje manatki i w********** stad jak najdalej. to jedyna szansa
2013-10-11 15:31
Rozrastajace sie procedury ,wypelnianie dokumentacji rozrosnietej i dostosowanej do ambicji i braku kompetencji nawiedzonych biurw a rownoczesnie brak warunkow pracy aby moc je wykonac Czyste szalenstwo Zaczynam sie zastanawiac czy przyzwolenie na tworzenie zludzen na papierze i udawanie herosow w pracy mozna nazwac ODPOWIEDZIALNOSCIA Na kazdym kroku przyzwolenie dla obibokow i bylejakosci oczywiscie takie osoby faworyzuje kierownictwo Powod prosty Z nimi nie ma problemow Osoby racjonalne w pracy dostrzegajace bezsens oglupiajacych procedur probujace podniesc poziom wykonywanej pracy a tym samym domagajace sie o warunki pracy sa niewygodne wrecz problematyczne Wszystko zaszlo za daleko zaczyna osiagac dno bo takich ma reprezentantow na tronach Pracuje 30 lat w pielegniarstwie Wiele razy mialam wrecz namolne propozycje wyjazdu w zawodzie do Niemiec Holandi Skandynawi Jak osiol walczylam ze zostaje bo w Polsce musi byc lepiej Nie wierzylam ze moze byc gorzej I co ? OSIOL to ja Nie obwiniajcie sie o powolanie czy jego brak, krzywy usmiech przemeczenie wypalenie zawodowe male wynagrodzenie o zlego czy dobrego pacjenta Mamy to o co nie walczylysmy na co przyzwalalysmy a wszystkie rzady kolejno wykorzystaly niewolnice ktorymi sie mianowalysmy Prace albo sie wykonuje dobrze albo zle zostawcie ideologie bo to kit wciskany pielegniarkom Badzcie w koncu zawodowcamiA w pielegniarstwie jest to bardzo szerokie pojecie Ale nie dajcie sobie wmowic misji ideologii a powolanie nazwijmy w koncu dobrze wykonana praca w prawidlowych warunkach pracy A ktora takie ma? ja przez 30 lat nie wiem co to znaczy
2012-09-23 12:29
Witam! Przeczytałam wszystkie komentarze i mam mieszane uczucia. Jestem studentka pielęgniarstwa z wrocławia, ale wydaje mi się, że dużo wiem o specyfice tej pracy, bo moja mama to pielęgniarka. Teraz po praktykach rozumiem, dlaczego moja mama z pracy wracała wymęczona fizycznie i psychicznie. Pielęgniarka w swojej pracy spotyka się z ludzkim cieprpieniem, śmiercią, z traktowaniem na zasadzie 'przynieś, podaj, pozamiataj', z brakiem szacunku ze strony pacjentów i lekarzy. Co do pacjentów, na praktykach studentki nie siedzą w dyżurce, tylko przy pacjentach, bo tam jest Nasze miejsce. Dziesiątki razy spotkałam się ze słowami 'podaj' 'daj', 'pomoż' 'przynieś', oczywiście bez słowa prosze, czy mogłaby PANI?. Przykład: Pani o wadze 130kg, obżerająca się czekoladą, wymaga ode mnie, żebym ją przewróciła na bok i nie bierze do serca moich rad, żeby zmieniła dietę. Dlaczego ja ważąc troche ponad 50kg mam dzwigac babe o wadze grubo ponad 100kg, ktora wyglada tak na własne życzenie i zwraca się do mnie bezosobowo 'pomoże mi tutaj się przewrócić'. Ubliża to mi i moim koleżanką, ponieważ na dzień dzisiejszy jesteśmy przepełnione zapałem do pracy (zobaczymy jak będzie za 20lat), na 7 dziewczyn u mnie w grupie każda jest tam, bo chciała,żadna z Nas nie jest tam przez przypadek, typu 'nie dostałam się na medycyne'. Są też miłe strony kontaktów z pacjentami, jak łzy w oczach starszego człowieka, który mówi 'dziękuje Pani i przepraszam, że musi Pani to robić', w takich momentach to ja wchodze do zabiegowego i mam łzy w oczach. Zachowanie pacjentów to kwestia kultury osobistej, na to nic nie poradzimy, oprócz tego, że nawet jako studentka, nie mogą 'sobie pozwalać' w stosunku do mojej osoby. Należy jasno określić warunki 'wspołpracy' z pacjentem, a jeżeli Nam się nie podoba trzeba kulturalnie zwórić uwagę. Druga sprawa lekarz- pielęgniarka. Już teraz wiem, ze to co mnie uczą, czyli 'współpraca zespołu' (lekarz, pielegniarka, rehabilitant, dietetyk) bardzo rzadko występuje. Lekarze do studentek zachowują się po prostu 'brzydko' słowa pewnego docenta skierowane do mnie (dodajmy, że miałam blade pojęcie o tym co kazał mi robić, bo się jeszcze tego nie uczyłam) 'pani zdejmie' 'pani poda' 'pani założy'. Zero kultury i szacunku. Za to w stusunku do studentów medycyny są przemili, a mi do gówniarza średnio o 4 lata ode mnie starszego, nie umiejącego wkłuć wenflonu (lekarzy się tego nie uczy) każą zwracać się PANIE DOKTORZE. Jestem baaaardzo zbulwersowana ponieważ moje studia na 1 roku są bardziej wymagające od studiów lekarskich (nawet potwierdziła mi to studentka 1 roku medycyny), np pod względem liczby przedmiotów, na pielegniarstwie jest ich ponad 30, a na lekarskim ponad 10. Z anatomii mamy wiedze identyczną, ponieważ uczymy się z tego samego podręcznika. Kontakty lekarz- pielęgniarka, w skrócie nie można sobie pozwalać. Wiem jednak, że zdrowe stosunki na tej linii istenieją, moja mama miała przyjemność pracować w idealnym zespole rodem z 'ostrego dyżuru'. Dużo zależy od ludzi. Studia określam jako bardzo ciężkie (wczesniej rok studiowałam co innego). Bardzo dużo materiału do przyswojenia, na praktykach rzucenie na głeboką wodę- na pierwsze praktyki hospicjum. Wiele dziewczyn się nie nadaje, to prawda, dla mnie na początku studiów powinno pokazać się chociaż na amatorskim filmie wykonywanie czynności pielęgniarskich typu (przepraszam za określenie) 'smród kupy po pachy, wymieszany z odorem zgniłego mięsa odleżyn'. Pielęgniarstwo to nie tylko wlewy dożylne, wenflony, pobieranie krwi i zmiana bandaża, w dużej miarze to pielęgnacja, a nie każdy daje radę to robić. Trzeba przy najbardziej obleśnej czynności typu mycie pacjenta z odchodów, uśmiechać się do niego i opowiadać, że zazdrośći się mu,że nie musiał wyjść na dwór o 5rano lecąc na zmianę, bo lato się skonczyło i jest zimno. Tak czy inaczej satysfakcja jest, gdy dziekuje pacjent, czy jego rodzina. Zawód z ogromną odpowiedzialnośćią. Sama byłam świadkiem, gdzie PAN DOCENT robiąc zlecenia pomylił się i wpisał lek rozrzedzający krew, a pacjent na godzinę 9 rano miał zabieg chirurgiczny, oznacza to, ze gdyby pielęgniarka podałaby ta konska dawke przepisanego leku to by zabiła tego pacjenta, a na dodatek to ona by za to ponosiła odpowiedzialność karną. Mimo, że praca przynosi satysfakcję, to satysfakcją się nie najesz i nie zapłacisz rachunków. Mam ochote walnąć osoby które tu piszą, ze pielegniarki niesłusznie narzekają. Przepraszam bardzo 2000? Co to jest? za 5 lat studiów? za tutuł magistra? wynajecie kawalerki w dużym miescie to 1200 zł plus rachunki? plus telefon? internet? jeść mamy za 400zł miesiecznie? To są kpiny. Sama nie wiem dlaczego wybrałam ten zawód, mimo, że wiem jak beda mialy moje dzieci (wiecznie bede zmeczona, z bolacym kregosłupem i nogami), mimo ze wiem jak bardzo odradzała mi tego mama. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona, ale boje się tego za co bede jadła za 5 lat. Polecam przemyślenie tego dziewczyną, które chcia isc na pielegniarstwo, a jezeli nie maja nikogo w rodzinie kto moze im to odradzić, prosze iść na obojętnie jaki oddział, wejsc do punktu pielegniarskiego i popytanie sie pielegniarek, mysle ze chetnie opowiedza jaka to ciężka fizycznie i psychcznie praca.
2012-09-23 04:56
Witam. Jestem pielegniarzem z 5-cioletnim stazem. Uwazam, ze dobrze wybralem zawod, nie zaluje decyzji. I nie wiedzialem, ze ten zawod daje tak duze mozliwosci. Trzy lata pracowalem w Polsce (oddzial chir. - 1 rok, 2 lata na intesywnej terapii). Z tym doswaidczeniem postanowilem wyjechac za granice. I bardzo sie cesze, ze sie na to zdecydowalem. Niestety, polskie srodowisko nie jest jeszcze przygotowane na rozsadne podejscie do zawodu pielegniarza. Nie uwazam ze piel. jest w jakimkolwiek stopniu asystem dla lek. W dalszym ciagu nie sa podejmowane jakiekolwiek kroki w celu stworzenia zespolow interdyscyplinarnych i proby postrzegania stanowiska lekarza i pielegniarza/pielegniarki, dietetyka, fizjoterapeuty, personelu med. ze srodowiska pacjenta jako rownorzednych sobie i rownie waznych. W dalszym ciagu nie jest mozliwe stworzenie warunkow leczenia z prawdziwego zdarzenia. W niedofinansowanej i zle zarzadzanej sluzbie zdrowia pacjent jest postrzegany jako intruz. ew. jako srodek do zalatania dziury w budzecie szpitala (punkty z NFZ za przeprowadzone procedury) a nie jako ktos komu nalezy sie (jak psu buda) opieka i swiadczenia mozliwie najwyzszej jakosci (skladka zdrow. nie jest niska w porow. do zarobkow i do jakosci swiad.). Poza tym stale braki w personelu + brak pieniedzy na sworzenie wiekszej liczby etatow. Do tego dochodzi ciezka praca za smieszne pieniadze, przy dlugosci studiow porownywalnej ze stud. lekarskimi (3 lata lic + 2 lata mgr + 2 lata spec) i ogromna przepasc dzielaca zarobki piel i lek. To wszystko wplywa na morale i podejmowanie decyzji o wyjezdzie za granice. Nie na zmywak, lecz do pracy w wyuczonym zawodzie i normalnych warunkach. Takze, wniosek jest prosty, studia fajne, praca super...ale nie w Polsce. Jeszcze nie..A szkoda.
2012-05-26 00:00
Witam, jestem pielęgniarką od 2007 roku, zawód ten wybrałam ponieważ w mojej opinii wymaga dużego wkładu intelektualnego a także przynosi satysfakcję. Będą już na studiach wiedziałam że nie będzie łatwo, widziałam zmęczone pielęgniarki, słyszałam opryskliwy lekarki ton w kierunku pacjenta i pielęgniarek, słyszałam opinie o nędznych wypłatach. Jedyne co przeszło mi wtedy przez myśl to maksymalna edukacja, zrobienie kursów, innych studiów ( tak na wszelki wypadek), "podszlifowanie" języka i wylot za granicę. Od ponad roku jestem w Irlandii, pracuję w szpitalu w swojej profesji( anestezjologii), jestem szczęśliwa, wykształciłam się w Polsce, potrafię znacznie więcej niż inne moje koleżanki z innych krajów, lekarze są uczynni i weseli, pacjenci ciepli i chętni do rozmowy a moja wypłata...w Polsce nigdy tego nie zarobię...i powiem Wam tak...jeśli zależy Wam na godnym życiu i własnej satysfakcji życiowej...a ona bierze się przede wszystkim z docenienia i gratyfikacji finansowej nie wahajcie się...ryzykujcie, uczcie się, pracujcie i wyjeżdżajcie. To jedyny sposób aby coś osiągnąć i udowodnić sobie że Jesteście KIMŚ WYJĄTKOWYM. Co do wypłat w Polsce to jest to problem społeczny kobiet w ogóle...cóż...kobietom w dzieciństwie dawano lalki do zabawy...chłopcom klocki i autka...kto ma lepiej? Ten kto wiecej zarabia. Uświadomcie sobie jaki wpływ ma wychowanie i socjalizacja na Wasze postawy, ja w mojej pracy w Polsce byłam jedną z nie wielu osób które się buntowały, które chciały zmiany, reszta się bała, albo miała układziki z szefostwem. Ale to nie miało sensu, lepiej zmienić pracę...otocznie...zawód(?) Ja wyjechałam i nie żałuję. Myślę nawet o własnej firmie. Trzymam kciuki za Was. Pozdrawiam
2012-05-05 00:00
Czytam te wypowiedzi i dochodzę do jednego wniosku ,że nie ma rzeczy niemożliwych dla ludzi , którzy nie muszą tego robić  oceniać innych jest bardzo łatwo ,a najczęściej i najwięcej do powiedzenia mają zawsze Ci ( nie urażając tu nikogo) co w temacie są najmniej zorientowani, tzn nie znaja zaplecza takiej ….każdy ma swoje różne doświadczenia i na podstawie ich chce uogólniać wszystko :/ czy to nie krzywdzące??? Czy w urzędach zawsze nas witają z uśmiechem i przyjmują od ręki? NIE każdy ma swój numerek i czeka na swoja kolej, choć i to nie gwarantuje załatwienia sprawy i uśmiechu urzędniczki…a druga sprawa czy Ci co tak narzekają zawsze się uśmiechają i są zadowoleni, cierpliwi w stosunku do innych??? Nasz zawód jest odpowiedzialny, wymaga tzw „przytomności umysłu” non stop przez 12godzin , bo ma się do czynienia z ludzmi i tutaj „błędu” nie da się cofnąć, odkupić, spłacić lub wymienić jak w innych równie odpowiedzialnych zawodach… Jestem instrumentariuszką na bloku operacyjnym, choć nie obca mi praca na oddziałach, czasem po dyżurze wracam do domu i padam, 12h na nogach, w masce ,czapce ,fartuchu, rękawiczkach często w fartuchu ołowianym kiedy zabieg wymaga użycia aparatu rtg w pełnym skupieniu, jaki szew, jakie narzędzie, ile gazików, serwet, czy wszystko się zgadza itd. itp…nie wiadomo gdzie rece czasem włożyć….ale to należy do moich obowiązków, tego nie widac , o tym się nie wspomina, natomiast kawa zostaje zauwazona przez ogół i wytknięta!!!! Myślę ,że niejeden krasomówca w tym temacie na naszym miejscu szybko zmienił by te swoje uwagi, służba zdrowia ,to NIE TYLKO pielęgniarki…choć na nich najłatwiej się wyżyć i krytykować….pielęgniarka też jest tylko człowiekiem, sądząc po niektórych wypowiedziach odnoszę wrażenie, że świat składa się tylko z „podłych, opryskliwych pielęgniarek” i całej rzeszy uprzejmych troskliwych, zawsze zadowolonych i uśmiechniętych ludzi….pozdrawiam
2012-03-09 00:00
Pracuję 20 lat za 2900 netto z nockami. Za każdym razem, kiedy przychodzą na mój oddział studenci interesuje mnie to czym kierowali przy wyborze szkoły. Ja miałam15 lat ,byłam wtedy dzieckiem i nie bardzo wiedziałam jak to będzie jak ukończę szkołę, obecnie wyboru dokonują dorosłe już osoby po maturze i często mam wątpliwości dotyczące tego czy aby na pewno są już na tyle dojrzałe aby podjąć właściwą decyzję.Często spotykam się z opinią, że nie po to się uczą ,żeby myć cyt:,, tyłki i gówna wynosić" a niektóre aspirują by zaraz po szkole oddziałową zostać. To jedna strona medalu a druga to stosunek pacjentów i ich rodzin do nas pielęgniarek. Jesteśmy traktowane podle , ale to także wina układów i stosunków na linii lekarz - pielęgniarka , ordynator- pielęgniarka. Myślę ,że dużo czasu upłynie zanim dotrze do głów decydentów,że zawód pielęgniarki jest ważny i powinien być lepiej płatny oraz cieszyć się większym prestiżem. Gdybym 20 lat temu miała ten sam rozum co teraz nigdy nie zostałabym pielęgniarką. Tyle razy zostałam upokorzona przez pacjentów, ich rodziny, lekarzy, że mi ta praca obrzydła. Tak wszyscy znają się na naszej pracy ,że z powodzeniem mogliby sami doskonale wszystko za nas zrobić. Nie wiem skąd to się w ludziach bierze i kto daje im takie uprawnienia aby decydować co i kiedy mamy robić. Spróbujcie iść do jakiegokolwiek urzędu czy instytucji i powiedzcie jak konkretnie ma pracować dana osoba . A i jeszcze jedno - zakazałabym wszystkim picia w pracy kawy, jak pielęgniarki nie mogą to inni też powinni przestać. Pozdrawiam wszystkie pielęgniarki