Weterynarz
Weterynarz - opis
Informacje o wybranym zawodzie (Weterynarz)

O zawodzie weterynarza


Lekarz weterynarii, nazywany potocznie weterynarzem, od kilku lat staje się coraz bardziej prestiżowym i poszukiwanym na rynku zawodem. Jest to związane ze stale rosnącym zapotrzebowaniem na wykwalifikowane, stojące na wysokim poziomie usługi medyczne związane z hodowlą i opieką nad zwierzętami, czy wiedzą o chorobach odzwierzęcych.

Kandydat na weterynarza

musi przede wszystkim lubić zwierzęta, znać ich naturę, zwyczaje, psychikę, mieć tzw. dobre podejście do zwierząt, ale równocześnie musi sobie zdawać sprawę, że jest to trudny zawód związany z ciężką i wyczerpującą pracą fizyczną. Niejednokrotnie weterynarze pracują w ciężkich warunkach, z agresywnymi zwierzętami, a do ich zadań należy nie tylko ratowanie, ale również podejmowanie decyzji o usypianiu zwierząt, gdy nie rokują nadziei na wyleczenie.

Od lekarza weterynarii wymagana jest szeroka wiedza o anatomii i chorobach zwierzęcych, sposobach pielęgnacji i hodowli poszczególnych gatunków. Poza badaniem i oceną stanu zdrowia zwierząt, weterynarz zajmuje się rozpoznawaniem chorób, ich leczeniem, zapobieganiem im oraz przeprowadzaniem zabiegów chirurgicznych. Musi posiadać odpowiednią wiedzę do wykonywania badań laboratoryjnych, wydawania recept i dawkowania leków.

Do weterynarza należy

wydawanie świadectw zdrowia, opinii i orzeczeń lekarsko-weterynaryjnych, sprawowanie nadzoru i kontroli weterynaryjnej nad podmiotami, zajmującymi się działalnością związaną ze zwierzętami oraz podejmowanie decyzji dotyczących zwierząt, surowców zwierzęcych, pasz i surowców paszowych importowanych lub przewożonych przez terytorium kraju. W zakresie uprawnień lekarza weterynarii znajduje się również badanie zwierząt rzeźnych, mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego czy też nadzór nad warunkami sanitarno-weterynaryjnymi miejsc gromadzenia zwierząt.

Osoby zainteresowane zawodem weterynarza, po zdobyciu uprawnień do wykonywania zawodu mogą znaleźć zatrudnienie:
  • w państwowych lub prywatnych klinikach i przychodniach dla zwierząt małych i dużych
  • w inspektoratach weterynaryjnych i stacjach sanitarno-epidemiologicznych
  • w ogrodach zoologicznych
  • na fermach hodowlanych
  • w ośrodkach, zajmujących się badaniem produktów spożywczych
  • w rzeźniach
  • w laboratoriach
  • w firmach farmaceutycznych

Alternatywą dla pracy w zawodzie lekarza weterynarii jest także uzyskanie tytułu technika weterynarii.

Zobacz również:

Komentarze (93)
dodano dn. 2018-09-07
Nie wiedziałam, że lekarz weterynarii moze podjąć pracę w az tylu placowkach. Glownie kojarzylam ten zawod z leczeniem zwierzat w lecznicach weterynaryjnych. Jak widac, praca w inspekcjach czy laboratoriach to tez alternatywa dla osob po medycynie weterynaryjnej.
Bardzo rzeczowy opis pracy lekarza weterynarii, przy czym wiernie oddający rzeczywistość. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że to wymagający i ciężki zawód. Nie polega on tylko na leczeniu domowych zwierzątem, ale to również praca z hodowlanymi zwierzętami, gdzie potrzebna jest nie tylko wiedza, a również siła i cierpliwość.
dodano dn. 2017-01-17
Niech się ktoś wypowie, skąd te ogromne różnice w podawanych zarobkach, od minimalnej aż po 60 tysięcy miesięcznie? Rocznie?
dodano dn. 2016-07-09
Ej te 60 tysięcy to do zarobienia na swoim jako netto/brutto? obrót? rocznie? Skąd takie sumy bierzecie?
dodano dn. 2016-03-21
Drugi raz nie poszłabym na weterynarie... nie polecam, jak nie masz rodzicow/meza/rodziny wetów albo jak już na studiach jestes specem w jakiejs dziedzinie. Swoj gabinet to kasa, kasa, a sa miesiace ze jest cienko a rachunki, leki kosztuja i swiatek, piatek siedzisz i wlazisz w tylek kazdemu. Na etacie w lecznicy u kogos zarobisz maks 3 tys z tym, że nie masz weekendow, zycia, nic. Na wyznaczenia nie ma sie szans jako mlody lekarz, a w rzezni kazdy pod kazdym dolki kopie, a zapieprz w rzezni mega, nie wiem jak w przedstawicielstwie handlowym, ale z tego co slyszalam, non stop w aucie a lekarze z ktorymi sie z lawce siedzialo na zlosc od Ciebie nic nie kupia bo to wielkie DOKTORY. w IW roznie, ale dobra praca dla kobiet, mozna w ciaze na luzie zajsc a i kasa chociaz stala pensja. Generalnie NIE POLECAM!
dodano dn. 2016-02-25
Zatrudnię lekarza (małe zwierzęta) - Podkarpacie. tygrysek@weterynarz-krosno.pl
dodano dn. 2016-01-31
Mam pytanie, mianowicie chcę iść na studia Weterynarii, chciałabym wiedzieć jakie są minimalne progi zdania matury, aby dostać się na daną uczelnie
dodano dn. 2016-01-14
Chce starać się o wyznaczenia od PLW. Poionformowano mnie żebym otrzymała wyznaczenie musze mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą opłaćąć składki ZUS. Udałam się do urzędu w celu rejestracji działaności gosp. i pani pyta jaką fomę opodatkowania wybieram? A ja oczy w słup! JaKĄ FORMĘ MAM WYBRAĆ SKORO TYLKO ZAKŁADAM DZIAŁALNOŚĆ BO POTRZEBNA JEST DO UZYSKANIA WYZNACZENIA OD PLW? PLW podobno będzie odprowadzał co miesiąc zaliczki na podatek do US.To co ja jeszcze będę musiał wypłeniać?
dodano dn. 2016-01-07
Chciałam napisać odnośnie zarobków - marzę by zarabiać choć te wspomniane przez Was 3000zł, jestem 6 lat po studiach, w międzyczasie skończyłam studia doktoranckie i zrobiłam 2 specjalizacje - gdy poszukiwałam pracy proponowano mi etat - owszem ale za 1200zł (netto) miesięcznie... Uważam, że studia są ciężkie wymagają dużego zaangażowania. Owszem jest wiele osób, które studia spokojnie przeimprezują oby tylko je jakoś ukończyć - a później dziedziczą praktykę po rodzicach i mają dość sielskie życie (dość bo jednak własny i prosperujący biznes wymaga 24h zaangażowania).
dodano dn. 2015-12-22
Coś mi się wydaje, że zapomnieliśmy czym należy się kierować przy wyborze zawodu... Jestem lekarzem weterynarii, pracuję średnio 16h na dobę, właściwie nie mam życia prywatnego, w nocy przed zaśnięciem jeszcze doczytuję artykuły, żeby być na bieżąco z najnowszymi wynikami badań naukowych, kładąc się spać mam nadzieję, że będę mogła przespać ciągiem 5h i nie obudzi mnie jakieś emergency, często muszę "użerać" się z trudnymi klientami... Ale uwielbiam moją pracę! Wiedziałam na co się piszę i jak będzie wyglądało moje życie. Robię to o czym zawsze marzyłam i nie miałam nigdy złudzeń, że każdego dnia uratuję biedne zwierzątko i spotkam się z wynoszeniem pod niebiosa za moje dobre serduszko... Wiadomo - różnie bywa, nie zawsze da się pomóc, nie zawsze spotykam się z wdzięcznością... Ale poza "trudnymi" klientami poznaję też mnóstwo wspaniałych ludzi, zarówno innych lekarzy , jak i właścicieli zwierząt. Codziennie, niczym dr House, spotykam się z szeregiem wyzwań, zagadek, wciąż się rozwijam na wielu płaszczyznach, mam kontakt ze zwierzętami. Dla mnie to jest najlepszy możliwy sposób na życie. A kasa? Pomyślcie: jeśli robicie coś z pasją to po pierwsze: nie przepracujecie ani jednej minuty w swoim życiu, a po drugie: będziecie dobrzy w tym co robicie, czyli utrzymacie się bez większego problemu... A jeśli zarobki nie będą spełniały Waszych oczekiwań, to cóż... w życiu ma się pasje albo pieniądze... ;) Wniosek: jeśli myślicie, żeby iść na weterynarię ze względu na rzekomo wysokie zarobki, to tego nie róbcie(!) bo czeka Was tylko masa rozczarowań i frustracji... czyli nie będziecie dobrymi lekarzami, w związku z czym zamiast zarabiać pieniądze będziecie wyżywali się na forach internetowych żaląc się jak Wam źle... Pomyślcie raczej - co CHCĘ robić, jaka praca spowoduje, że rano wstanę z uśmiechem na twarzy i pobiegnę do pracy bo mogę się w niej realizować. Tylko wtedy będziecie szczęśliwi, a za dobrze wykonaną pracą (jaka by nie była) pieniądze też pójdą. A jeśli Twoją pasją jest posiadanie pieniędzy... to rób cokolwiek... tylko nie zapomnij, żeby poza MIEĆ, było jeszcze BYĆ... Wesołych Świąt! Wracam do pacjentów :)
dodano dn. 2015-11-25
Jak otwieracie własne biznesy i skąd na to pieniądze?
Lekarz weterynarii to bardzo ciężki, wymagający dużo, nieustawicznej pracy i nauki oraz poświęcenia zawód. Zdecydowanie nie dla ludzi szukających wygodnej, dobrze płatnej pracy. Ta zdecydowanie pochłania większość życia prywatnego (tego w niedziele, w święta, w nocy), nie wspominam tu o pracy w dzień, która jest ZAWSZE, zwykle od 8.00 do późnych godzin wieczornych. Dodatkowo etaty po studiach sięgają 1500 zł, a później w porywach do 4000 zł pracując u kogoś; z własnym biznesem jest lepiej, ale wtedy pracuje się 24 h. Kto nie wierzy, zapraszam na studia i do pracy.
dodano dn. 2015-11-03
Nie polecam nikomu. Co drugi technik na podlasiu jest nazywany DOKTOREM przez rolników. Żaden stary weterynarz cię nie zatrudni po studiach za 5 tysi, żebyś się potem otworzył obok, jak może mieć technika za 2. Dodam też, że ludzie/klienci nie mają szacunku do weterynarzy. Do lekarza z przychodni nikt nie dzwoni po godzinach otwarcia, a do weterynarza świątek, piątek czy niedziela. I w aptece też nie słyszałam, żeby ktoś się targował, a u weterynarza co druga osoba.
dodano dn. 2015-09-27
Kurcze czytam i nie wiem komu wierzyć?mam hodowlę i kontakty z koleżankami ''po fachu'' wszystkie jestesmy zgodne-kazdy wet robi łaskę -dodzwonic się po 18 lub w święta -tragedia!@!@!
dodano dn. 2015-08-14
60tys? rozumiem, że tak, ale na rok pewnie
dodano dn. 2015-08-14
Na te studia idzie się dla pieniędzy.
dodano dn. 2015-08-02
Krew mnie zalewa jak to czytam. Weterynarz to wspaniały zawód, już nie chodzi tylko o zarobki, ale o rozwój. Nie jest to zawód dla ludzi lecących tylko na kasę. Faktycznie - miłość do zwierząt nie wystarczy, żeby iść na weterynarię, bo poleci się na pierwszej sterylizacji suki, takiej powiedzmy 25 kg. Jeśli ktoś chce zarabiać kokosy, to niech robi neurochirurga i leci na wyspy. Tam za coś takiego dają majątek. I z doświadczenia wiem, że jako umiejętny weterynarz można spokojnie wyciągnąć 60 tys. ;)
dodano dn. 2015-06-14
Ile jest praktyki w tym zawodzie a ile teori czy teoria równa się z praktyką . Jeżeli chemia to czarna magia dla mnie to mam szanse na zostanie weterynarzem ?
dodano dn. 2015-05-11
Czy rozmawiacie o zarobkach rzedu np. 10 tysięcy, bo liczycie wizyty klientów i ile zostawiają pieniędzy? To jest przychód. A dochód to odliczcie ceny leków, prąd, opłaty, czasem czynsz, podatek.
dodano dn. 2015-04-15
Czy Państwo do tych $$ wliczacie również koszty utrzymania, zakupu leków, opłaty, rachunki? Bo wtedy przestaje być fajnie.
dodano dn. 2015-04-15
na psach i kotach niewiele się zarabia, bo marża niska jest. natomiast stada - jak najbardziej
dodano dn. 2015-04-12
Składa się że jestem dentystą a mam w rodzinie wetow. Wiec niezgodze sie ze stwierdzeniem, ze weterynarz zarabia wiecej niz dentysta. Weterynarz zarabia 3-15tys w zaleznosci od wielu czynnikow, tymczasem dentysta juz na poczatku kariery pracujac w czyjejs klinice moze spokojnie zarobic 10-15tys
dodano dn. 2015-04-07
Ponieważ mam kontakt z licznymi Wet. to powiem że bardzo dochodowy jest ten interes :) Psy, koty to kopalnia bez dna, jeśli masz własną siedzibę i jesteś dobry to ($$) ... Druga ścieżka rozwoju to opieka nad stadem (-ami) ale bardzo trudno się wbić na rynek :> i znowu jesteś dobry to cie polecają ($$) ... A najbardziej dochodowy biznes po weterynarii to handel lekami i tu tych dolarków jest najwięcej ;) Jak ktoś jest obrotny a nie wołowa to i nawet ma zarobki na poziomie dentysty albo wyższe ;)
dodano dn. 2015-04-01
na kredyt te auta
dodano dn. 2015-03-30
Heh skad te auta za 50-100tys pod gabinetami? za te trzy tysiace? Nie mam zwyczaju zazdroscic, takze jestem osoba wyksztalcona i zarabiam porzadne pieniadze. Ale smiac sie chce i rzygac jak sie czyta komentarze takich placzek. Bylo isc np na stome i zarabiac 15tysi zamiast 5 ale starczylo talentu tylko na weterynarie. I przestance sie mazac bo niektorzy musza wylewac litry potu aby zarobic na wegetacje, nierzadko sa to osoby po studiach.
dodano dn. 2015-03-15
Skąd młodzi lekarze często niedługo po studiach otwierają własne praktyki?
Dwa posty niżej ktoś napisał że I rok jest bardzo trudny, szczerze powiem że nie jest, Drugi jest o wiele gorszy.. Pierwszy rok to sielanka w porównaniu z tym co sie dzieję póżniej.. Nie straszcie tutaj ludzi którzy chcą się wybrać na ten kierunek studiów. Nauki jest sporo, jeżeli ktoś lubi sie uczyc to świetnie, jeżeli ktos liczy na imprezy ciągłe to niech zapomni :p Jak coś to pytać.. Studia szczerze polecam, są naprawde ciekawe, a praca po nich zależy od naszego ogarnięcia życiowego i od tego czy dobrze sie zakrecimy, są tacy co po studiach mają od razu kokosy (bylem na wykładzie takiego Pana) i są tacy którzy sie krępują wszystkiego, więc niech nie liczą na to ze ktoś ich może oszukać .. Polecam ;) !!
dodano dn. 2015-03-09
Gdzie te pensje 2X tyle co lekarz ze specjalizacją? W rzeczywistości to 3 tysiące w porywach.
dodano dn. 2015-02-26
Poza tym co to za opcja z tym, że się mało zarabia? Wystarczy na 2/3 roku się zakręcić w dobrym miejscu i po ukończeniu studiów zarabia się 2x tyle co lekarz ze specjalizacją (nie mając żadnego doświadczenia poza wolontariatem). Trzeba umieść się odnaleźć.
dodano dn. 2015-02-26
Co za głupota, że pierwszy rok jest najłatwiejszy... Pierwszy rok jest trudny. Nie jest się przyzwyczajonym do takiej ilości wiedzy do przyswojenia. 2 jest najłatwiejszy. 3 to istny horror i najgorszy rok. Jeśli przejdzie się 3 to następne lata to formalność. Tak jak mówią "po pierwszym roku stajesz się studentem a po trzecim weterynarzem". Patofizjo i farma zbierają swoje żniwo. To taki typowy "polakizm" "o nie wyobrażaj sobie, że będzie tak łatwo! Jest zajebiście trudno, coraz trudniej!" Ludzie darujcie sobie. Jeśli Wy mieliście większe problemy na II niż na I roku i większe na IV i V niż na III to tylko świadczy o Waszym ograniczeniu umysłowym. Bo czym dalej idą studia tym mniej da się wkuć, a tym więcej trzeba myśleć. Wniosek chyba logiczny.
dodano dn. 2015-01-10
Kiedyś w jednej firmie pracowałem z jedną panią kierowniczką i każdy mówił że ona na pewno 3 z przodu ma pensji a tak naprawde zarabiała 1400 zł. Więc po co ta zawiść?
dodano dn. 2015-01-04
oj dlaczego nie podasz zarobków? bo by się okazało że z czwóreczke - piąteczke wyciągasz. Cóż ... ale nędza, następny biedny Pan doktor. Można zawsze zawiesić karierę i spróbować kariery w biedronce za 1700, tylko tam się nie siedzi ... tylko zap...
Mam 13 lat praktyki w tym zawodzie i serdecznie nie polecam!!! Pracuję w dużej firmie, nazwy i zarobków nie podam,bo bardzo byście się zdziwili i nie uwierzyli, całe szczęście, że dużo zajmuję się chirurgią i anestezjologią, więc po pracy lecę dalej do pracy i jakoś ogarniam, ale generalnie weterynaria to jeden wielki SYFFF!!! Jak się nie odziedziczy po rodzicach interesu to lepiej zapomnieć o godnym życiu. Jeśli już to zaraz po studiach uciekać za granicę, aczkolwiek tam to już tylko praca i praca, ale przynajmniej nie żyjesz jak kombinator w polsze. Studia bardzo trudne, uwalic można na każdym roku, a i tak po studiach to nic się nie umie, jak chcesz leczyć w już w czasie studiów trzeba chodzić regularnie do jakieś lecznicy. Generalnie bardzo żałuję że nie poszedłem na ,,ludzką,, medycynę, przynajmniej zarobki byłyby zbliżone do ,,normalnych,,. A jeśli chodzi o miłość do zwierzątek to większości przechodzi mniej więcej w połowie studiów, reszta leczy się z tego jak dostanie kopa po zderzeniu z realiami zawodu i rynku pracy/wynagrodzeń kończąc studia.Podsumowując : nie polecam, drugi raz na pewno bym nie popełnił tego błędu.
dodano dn. 2014-09-14
Odziedziczyłeś praktykę po ojcu, że od razu po studiach tyle zarabiasz? Nikt nie da świeżakowi opieki nad stadem wartym setki tysięcy. Jest trudno, bo absolwentów dużo.
dodano dn. 2014-09-10
Ja wyciagam ok 6tys na miesiac. Dwa lata po studiach, tyle ze praca w chlewniach oborach, jednak wielki szacunek gospodarzy. Zastanawiam sie skad komentarze typu zarabiam 2tys. Pracy jest pelno, po weterynarii trzeba byc oferma i nieudacznikiem do entej potegi, jezeli sie zarabia 2tys.
dodano dn. 2014-09-09
Jestem studentem weterynarii. Własnie ide na 5 rok i nie polecam tych studiow dla ludzi ktorzy nie pragna siedzenia nad ksiazkami calymi dniami. Za to jezeli ktos swietnie sie czuje uczac się, podnieca się nowymi ksiazkami, notatkami, nie ma zadnych innych zainteresowan (bo nie ma na nie czasu) to sa to studia dla niego :) trzeba byc przygotowanym na nauke..i to przez cale zycie..z czasem na pewno coraz mniej.. a pozniej nie licznie na kokosy. W wakacje praktyki..darmowe, a czasem samemu trzeba za nie placic. Takze jest okazja popracowac za darmo :) pozniej staz za 800.. a na koniec ze 2000 moze się dostanie.. A trzeba miec pojecie o tym co sie robi bo baranow nikt nie bedzie z otwartymi rekoma zatrudnial. Co do kandydatów to sie dobrze zastanowcie.. to, ze kochasz zwierzątka jak wiele tutaj pisze nie ma wiekszego znaczenia..bo na studiach szybko sie o tym zapomina.. Pierwszy rok jest najlatwiejszy..nie mysl ze jak przejdziesz 1 to pozniej bedzie juz z gorki..bo jest coraz trudniej z roku na rok.. 3-4 tu się zabawa zaczynala z bardzo milymi przedmiotami. Porównanie do medycyny: tutaj się uczyzsz tego samego tylko razy 3.. (wiekszosc przedmiotow podzielonych jest na konie, bydło, psy i koty) z kazdego jest osobny egzamin.. ja np w sesji letniej mialem tych egzaminow grubo ponad 10. Na medycynie o takich sytuacjach nie slyszalem. a jezeli gdzies się potkniesz, bedziesz musiał poprawiac przedmiot to dojdzie tego jeszcze wiecej. Nie jest o to wcale tak trudno bo jest mało osob (normalnych nie jakichs cyborgow) ktorzy nie mieli poprawek. Srednio ok 20-30 osob przedmiot (trudniejszy) musi poprawiac. U nas raz doszło chyba do 80.. Przyjaciol zbyt wiele tez sie nie znajdzie.. konkurencja jest od samego poczatku ostra i z roku na rok coraz bardziej ja widac.. kazdy chce zdac ale najepiej zebys Ty juz tego nie zdal..taka jest prawda. Pozniej przeklada sie to na prace w gabinecie.. mialem okazje posluchac wzajemnych opinii lekarzy wobec siebie i atmosfery gabinetow..nic ciekawego. Najlepiej jest wyjechac po studiach za granice..ale trzeba znac dobrze jezyk i fachowy. Podsumowujac jezeli jestes calkowitym pasjonatem i jedynym Twoim zainteresowaniem jest weterynaria, nie przeszkadza Ci bardzo duza ilosc nauki, brak czasu na inne zainteresowania (bo ich nie masz), a pozniej bardzo srednie zarobki (w porownaniu do tego co sie dzieje na studiach-nie wspolmierne) to smialo moge polecic. Ale jezeli jestes bardziej otwarty na swiat, masz szersze zainteresowania i chcesz pozniej liczyc na wyzsze wynagrodzenia to mysl o innym kierunku studiow.
dodano dn. 2014-08-17
Jest dużo więcej chętnych niż miejsc. Żaden gospodarz nie powierzy stada świeżakowi. To domena starych wyjadaczy.
dodano dn. 2014-08-13
W kazdym zawodzie znajda sie nieudacznicy. Prawda jest taka ze weterynaria to teraz bardzo dobry kierunek. Pracy za 5tys z bydlem na podlasiu nie brakuje i to u kogos jako pracownik. Jak ktos zna angielski czeka multum wakatow za 15-20tys zl na wyspach. A tutaj pisza sami nieudacznicy, ktorzy nawet jakby byli notariuszami to by nie umieli nic z tym zrobic:)
dodano dn. 2014-07-18
Zatrudnię weterynarza - woj.podlaskie/ Do opieki nad stadem bydła. Zapraszam do kontaktu: hr.walicka@gmail.com
dodano dn. 2014-07-12
Prestiżowy zawód ???? hahahaha.... nawet w telewizji i gazetach mówią weterynarz a nie lekarz weterynarii !!!!! po 14 latach pracy w zawodzie mogę powiedzieć że gorzej studiów wybrać nie mogłam
dodano dn. 2014-06-02
lek wet z 3 letnim stażem pracy przy małych zwierzętach-zaproponowano mi 2 tyś zł w jednym z głównych miast Polski.. jest to przykre, zwłaszcza że ja chcę się dalej kształcić w tym kierunku (specjalizacja, kursy itp ) a to wszystko kosztuje.. za taką kwotę to ledwo na utrzymanie rodziny wystarczy a co dopiero na kursy! porażka, weterynaria-kiedyś marzenie a dziś mało zachęcająca rzeczywistość..
dodano dn. 2014-04-28
Z finansowego punktu widzenia też nie polecam tego zawodu. Jeśli nie ma się tatusia, po którym się odziedziczy rozkręconą praktykę to raczej będzie się przez długie lata wyrobnikiem za 2,5tyś miesięcznie. No, ale każdy idąc na studia mógł się zorientować jaka przyszłość go czeka i jeśli zależy mu na kasie, mógł zmienić kierunek na inny. Lekarz weterynarii to zawód dla pasjonatów. Może dlatego ma w wielu kręgach wyższy prestiż niż lekarz medycyny, który często szedł na studia tylko i wyłącznie dla kasy.
dodano dn. 2014-03-21
Nie polecam, zawód ten można potraktować jako fajne hobby, ale ciężko się z tego utrzymać, szczególnie jeśli chce się pracować w lecznicy dla zwierząt lub otworzyć własną, a w inspekcji weterynaryjnej zarabia się grosze. Drugi raz nie wybrałbym nigdy tego kierunku.
dodano dn. 2014-03-08
A JA BYM SIĘ CHCIAŁA DOWIEDZIIEĆ O ZAROBKACH! Nikt jeszcze o tym nie wspomniał, a w dzisiejszych czasach jest to istotne, żeby sobie coś w życiu zapewnić. Moja rodzina nie jest za bogata. Można powiedzieć - make ends meet - i ciekawa jestem czy jest praca dobrze płatna dla weta, bez otwierania własnej rzychodni, bo na to raczej mnie nie stć :)
dodano dn. 2014-02-27
witam :) mam 18 lat, za chwilę piszę maturę... oczywiście kierunek Weterynaria!!! na dobrą sprawę moim strzałem w dziesiątkę było posłuchanie się chłopaka i skorzystanie z "praktyk" powiedzmy.. w lecznicy weterynaryjnej... po miesiącu tych praktyk jestem obeznana w lekach na choroby, umiem opatrywać rany, nauczyłam się nawet szczepić zwierzaki ;) widziałam na własne oczy sekcje zwłok psa z nowotworem wątroby, pierwsze wrażenie było dość straszne miałam ochotę wyjść ;D a teraz prawie że sama już umiem wysterylizować/wykastrować kota ;) bardzo dużo pomaga taka praktyka, jak ktoś chce mieć kontakt ze zwierzakami ;) jak się dowiedziałam bardzo wielu lekarzy nie sprzeciwia się obecności młodego nieobeznanego człowieka, z początku do prozaicznych rzeczy jak zamiatanie podłogi czy podawania strzykawek.. ;) jeżeli się trafi bardzo uczynna osoba <tak jak mi> to naprawdę jest w stanie wiele rzeczy pokazać opowiadać i uczyć ;) jak ktoś chciałby troszkę takiej praktyki, nie bójcie się i idźcie do najbliższej lecznicy w miejscu zamieszkania i zapytajcie się czy jako wolontariuszka <ja nie zarabiam w ten sposób pieniędzy!> możesz od czasu do czasu < ja, przeważnie w weekendy i jak mam krócej lekcje w szkole :)> przychodzić i popatrzeć jak się leczy zwierzaki, co się im podaje, dużo można też się nauczyć słuchając tego co lekarz mówi właścicielowi psa ;) NAPRAWDĘ POLECAM!!! Jak się nie ma co w domu robić to naprawdę warto ;)
dodano dn. 2014-02-14
Pracy dla wetrynarzy jest coraz wiecej, moja ciocia pracuje w Warszawie, naprawde nie narzeka, pensja ok. 8-10 tys. Jest pasjonatką! tak że polecam ten zawód!, właśnie ukończyłam technologię żywienia ia żałuję że nie Wet... myślę o studiach wieczorowych, jeszcze nie wszystko stracone :)))))
dodano dn. 2014-02-12
Wszyscy piszą, że weterynaria to taki ciężki kierunek. Ale chodzi tu głównie o ilość nauki, czy o to, że trzeba rozbebeszyć jakieś zwierzę? Bardzo lubię zwierzęta, myślałam o weterynarii ale widzę, że większość z was (chodzi mi o osoby które są na studiach) na nie narzeka i mówi, że nie jest tak kolorowo. Ale w sumie nie dowiedziałam się za bardzo, dlaczego. Tylko niektórzy pisali o nieprzespanych nocach. Czyli głównie tu chodzi o sporo nauki? Myślę, że to da się przetrwać.. A, mam jeszcze jedno pytanie. Jak to wygląda po studiach? Załóżmy, że chciałabym jakąś konkretną specjalizację, np. psy i koty. Czy jest jakaś szansa na dość wysokie zarobki? Czy jeśli o pieniądze chodzi, najlepiej badać mięso, czy nadaje się do spożycia?
dodano dn. 2014-01-10
Hej mam 13 lat byłam w tamtym roku u pani wetrynarz na tydzień, i widziałam cesarskie cięcie u suczki i sekcje zwłok kury ( na wsi ) jezdziłyśmy do takiej pani która miała 7 szczeniaków chichułała i szczepiła je. Źle mi idzie z matematyką ale sprubuje poprawić się Bardzo bym chciała zostać weterynarzem chociaż wiem że trudno się dostać to chcę wierzyć że mmoje marzenia na przyszłośc się spełnią
dodano dn. 2013-10-09
Do kandydatów!!! Jestem studentką 2 roku wety w Warszawie. Powiem tak- studia nie są łatwe: nieprzespane noce, czasami uczysz sie tak dlugo ze masz wrazenie ze wiesz wszystko a i tak nie zaliczasz. Ale wszystko da się zrobić, ja jestem raczej osobą z kategorii "wszystko na ostatnią chwilę" nie raz uczyłam się do kolokwium z anatomii na 1szym roku noc przed i jakoś dałam radę. Zaletą Warszawy jest to że kładą duży nacisk na przedmioty naprawdę ważne jak anatomia i histologia i nie gnębią aż tak z mniej ważnych typu łacina, chemia czy biochemia (co np we Wrocławiu nie jest podobno aż tak oczywiste). Wszystko jest dla ludzi, Pan Dziekan ds studentów życzliwy i zawsze stara się pomóc coś załatwiać w sytuacjach patowych. Anatomia do zdania jesli sie przyłożysz, ale naprawdę niemałym szokiem jest nauka miliona terminów po łacinie na pierwsze kolokwium z osteologii, później, jak opanujesz trochę łaciny, idzie o wiele lepiej. NIE JEST TAK ŹLE jak przedstawiają to ludzie na tym forum.
dodano dn. 2013-06-09
Niestety prawda jest taka, ze obecnie w Polsce za duzo kształcimy przyszłych lekarzy weterynarii(nie jest to bynajmniej tylko moja opinia ale też przedstawicieli Uczelni o tym kierunku i Izb Lek-Wet) O pracę w zawodzie jest naprawdę ciężko, chyba że odpowiada komuś praca za 12 zl/h i wlasnej działalności czyli 1000 zl ZUS-u miesięcznie :) Weźmy pod uwagę fakt, że sama praca jest ciężka bo wymaga kontaktu z właścicielem zwierzęcia, którzy są coraz bardziej roszczeniowi a więc dużej odpowiedzialności i stresu :) Nie zapominajmy też,że same skończenie studiów nie czyni z nas lekarza, liczy się PRAKTYKA i ciągłe zgłębianie wiedzy. Studia wprowadzają nas do zawodu jedynie teoretycznie.
dodano dn. 2013-04-04
Kocham zwierzęta i kiedyś myślałam sobie że będe pracować z pieskami i kotkami i je głaskać. Teraz wiem że to ciężka i żmudna praca. Mimo wszystko chciałabym jakoś pomóc zwierzętom bo są bezbronne. I chociaż mam przejść przez ciężkie studia-trudno. Wiem w co się pakuję. W jakieś 5-7 lat wysiłku. Wasze komentarze mi pomogły, ale chociaż widzę że niektórzy traktują ten zawód jak największe zło, to i tak się tego podejmę. Coś się we mnie gotuje jednak, jak czytam komentarze: "Kocham zwierzątka, będe wetem" Też mam 13 lat, ale wiem że będę musiała dużo się uczyć. Pozatym jestem na to przygotowana. I proszę żeby nie kryykować mnie, ze względu na wiek. Pomyślicie sobie: "Następna smarkula",ale ja wiem co to znaczy praca w tym zawodzie i chciałabym uniknąć przykrych komentarzy. Za każde miłe, ciepłe słowo i zachętę-serdecznie dziękuję.
dodano dn. 2013-04-03
Jestem lekarzem weterynarii-kobietą specjalistą od dużych zwierząt od 33 lat, początkowo moja kariera przebiegała pozytywnie, ale po prywatyzacji zawodu zmieniło się na gorsze.Bogaci lekarze wykupili lecznice, a ja zostalam na lodzie.Otworzylam swoją prywatną praktykę, ale konkurencja z zadomowionymi lekarzami okazała się trudna.Oni mieli tzw wyznaczenia do badania mięsa, a to daje duży zysk, trzeba mieć dobre uklady i znajomości by otrzymać wyznaczenia.Rzeczywiście emeryci i niektórzy starsi lekarze mają czynności z wyznaczenia i jakoś sobie radzą, ten kto ich nie ma nie zarobi na samym leczeniu szczególnie na wsi, rolnicy liczą kasę!Może w miastach, a ja leczyłam duże zwierzęta...no i z czasem wysiadlam bo to brutalny zawód, ciężki fizycznie i psychicznie, w zimnie brudzie, siłowy, mało ma wspólnego z kochaniem zwierzątek!za to może wykończyć, obecnie ze względu na stan zdrowia musiałam zlikwidować prywatną praktykę, i zatrudnić się w innej instytucji i do tego ciężko choruję i nie wiem ile pociągnę.Jak ktoś ma układy rodzinę w tym zawodzie ok1lub jak bogatych rodziców inaczej może być marnie i może przegrać życie jak ja, lek wet
dodano dn. 2013-04-01
Witam, nazywam się Józia. Obecnie mam 16 lat. Zastanawiam się nad tym kierunkiem. Zdaje sobie sprawę że sam miłość do zwierzątek mi nie wystarcz. I, ze te studia nie są zbyt różowe. Moi rodzice mają gospodarstwo rolne więc z zwierzętami mam odczynienia na co dzień. Mój tata jest myśliwym więc nie raz widział lub sama kroiłam świeżo upolowaną np. sarnę. Nie brzydzę się krwi i surowego mięsa jest to dla mnie naturalne. Bardzo interesuje mnie biologia. Jednak w mojej szkole poziom nauczanie biologii jak i chemii jest bardzo niski. Od września będę chodzić do liceum na profil bio-chem. Wiem, że będę musiał bardzo dużo nadrobić ale wierze, że dam radę. Zastanawiam się tylko czy jest praca po tych studiach? Nie chodzi mi tylko o prace w gabinetach weterynaryjnych ale też w inspekcjach sanitarnych i innych miejscach?
dodano dn. 2013-03-20
włąśnie kończę i nie polecam!!!
dodano dn. 2013-03-16
Też planuję w przyszłości weterynarię. Artykuł mi się przydał, a wasze komentarze jeszcze bardziej. Dziękuję za pomoc. :)
dodano dn. 2013-02-18
Hej. Chciałabym się dowiedzieć, jak wygląda każdy rok uczenia się na lekarza weterynarii. Wystarczy krótkie opisanie najważniejszych rzeczy, które trzeba umieć na tym kierunku, bo to że maturę trzeba zdać na rozszerzonej chemii i biologii, to każdy przyszły weterynarz powinnien wiedzieć. A i jeszcze jak uważacie, która z uczelni w Polsce jest najlepsza w tym kierunku.? Aaa i jeszcze jedno pyt.: po ilu latach nauki będę mogła wreszcie rozpocząć pracę w tym zawodzie? Za wszystkie udzielone odpowiedzi na moje pytanie serdecznie dziękuję. Dodam jeszcze, że te informacje są niezwykle ważne dla mnie.
dodano dn. 2013-01-19
oj juz tak doktorki nie narzekajcie. Ja tez skonczylem studia tyle ze techniczne i majac 30lat zarabiam 1500brutto i nie mam szansy na lepszą prace. I nie byla to wyzsza uczelnia w koziej wolce. Takie te studia medyczne ciezkie i jakos zadna światła alfa i omega nie potrafi wejsc na strone vetcontact.com lub vetclick.com. Pracy jest w bród w Polsce od 3tys wzwyz, a na podlasiu (zagłębiu bydła) i za 8tys sie znajdzie. Jest także sporo pracy w Niemczech za 2-3tys euro, i Anglii za 15tyś zł. Wiec przestancie pie... , a jak tak zle to proponuje próbowac znalesc prace poza branza ( nie w firmie farmaceutycznej-tak jak wooole byscie nie mili wyksztalcenia), a jak sie uda to ja jeszcze zdzierzyc.
dodano dn. 2013-01-01
Siemanko słuchajcie.Jestem na II roku wety we Wrocławiu,ostatnio mnie natknęło na przeniesienie się na SGGW do Warszawy,ze względu na to że tam mam więcej starych znajomych.I teraz proszę o porady czy to mi się opłaca,czy nie wkopię się w jakieś jeszcze większe bagno;p żebym tylko się nie pogrążył tym przeniesieniem;) A i może ktoś się orientuje jakie warunki trzeba spełnić?;D
Te studia są naprawde bardzo trudne i wymagają właściwie 100% wkładu żeby brnąć do przodu. Coś o tym wiem bo jestem już na 4 roku. Pierwsze pare lat jak było wspominane naprawde nie wiele mają wspólnego ze zwierzętami, czasem ma się nawet uczucie ze jest się na jakimś innym kierunku bo zwierząt nie ma, a dużo książek z których się korzysta jest do medycyny ludzkiej. Jedyne zwierzęta to na prosektorium podczas anatomii i nie da się tego ominąć chcąc zdać pierwszy rok. Na 3 roku zaczynają się nauki kliniczne, ale niestety często są one bardziej teoretyczne niż praktyczne, a przedmioty na tym roku są naprawde bardzo trudne, w dużej mierze oparte na wkuwaniu na pamięć. Co tydzień jest minimum jedno kolokwium i siedzi się w książkach praktycznie cały czas. Niestety nie mamy tak dobrze jak na medycynie ze od 2 roku zaczynają się praktyki obowiązkowe. Wyobrażenie zawodu lek. wet. zmienia się z czasem. Niestety w dużej mierze zawód polega nie tylko na tym ze leczy się kotki i pieski, ale także na badaniu zwierząt przeznaczonych do konsumpcji, badanie zwierząt padłych na choroby zakaźne, przeporwadzanie sekcji zwierząt, dużo papierkowych spraw. To nie tylko to co widzimy jak idziemy z pupilkiem na szczepienie. Niestety zwierzęta też trzeba usypiać, i to my musimy być śilni żeby stanowić jakieś wsparcie dla właściciela oraz zachować się profesjonalnie. Napewno lek. wet który odmawia eutanazji zwierzęciu wymagający tego typu zabiegu tylko dlatego że jest to dla niego zbyt trudne nie pomaga mu w żaden sposób także idąć na weterynarie nie można z góry nastawiać się ze czegoś nie bedziemy robić. Również ćwiczenia w rzeźni są obowiązkowe także z nich również się na da wymignąć. Kochać zwierzęta można ale trzeba podchodzić do tego z rozsądkiem. Lekarze weterynarii są w gównej mierze odpowiedzialni przede wszystkim za ludzkie zdrowie, dopiero w drugiej kolejności za zdrowie zwierzęcia, i niestety dla miłośnika zwierząt (a jest takich osób dużo na weterynarii) niezbędne jest to aby ten fakt zaakceptować. Niestety jeśli ktoś idzie na weterynarię z wyobrażeniem ze bedzie to w przyszłości wygladać jak zwierzęcy ostry dyżur to serdecznie zapraszam przed telewizor, zróbcie sobie seans i zejdzcie na ziemie bo realia się bardzo różnią od tego co sobie wyobrażamy. Ja też mając te naście lat chcialam być weterynarzem bo zwierzątka są takie fajne, bezbronne, i trzeba im pomagać ale niestety szybko się przekonałam że nie o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli chcemy pomagać zwierzętom bo je kochamy to bardziej satysfakcjonująca będzie praca w schronisku jako wolontariusz niż te studia.
dodano dn. 2012-11-01
mam 11 lat już myślałam nad zawodem weterynarza.bardzo lubię się uczyć i kocham zwierzęta nad życie ale słyszałam że to b.ciężka praca i po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy ta praca nie wydaje się taka kolorowa. kocham wyzwania i dla mnie najważniejsze jest to aby pomagać zwierzętom i je ratować. b. proszę aby ktoś z doświadczeniem odpowiedział mi na kilka moich pytań: czy się opłaca, ile trzeba studiować, czy studia są łatwe, czy warto spróbować, czy bym się nadawała? PROSZĘ O ODPOWIEDŹ :):):):):):):)
dodano dn. 2012-10-24
mam 11 lat kiedyś ,no rok temu zginął mi pies potrącił go samochód dwa tygodnie, nie chodziłam do szkoły nawet teraz płacze zawsze będe o nim pamiętać ,bardzo za nim tęsknie to dla niego chce zostać weterynarzem.wolalam by żeby to mnie potracił samochód :( kocham go i zawsze będe go kochać
dodano dn. 2012-09-05
Proszę skontaktuj się ze mną, jestem teraz w klasie maturalnej i myślę o studiach weterynaryjnych. nank@autograf.pl
dodano dn. 2012-09-04
ja mam 12 lat i nie wiem czy weterynaria ni się opłaci ciągle gadam z kuzynką na temat założenia własnej przychodni weterynaryjnej obie kochamy zwierzęta. Ale jednak się zastanawiam czy to dużo nauki?proszę o odpowiedź
dodano dn. 2012-08-09
Liceum,niekoniecznie biol-chem u mnie na roku jest wiele ludzi po mat-fiz,a nawet humanie.Ważne jest sprostać wymogom uczelni.Przd napisaniem maturki należy sprawdzić wymogi zazwyczaj jest to biol i chem poziom podst/rozszerzony ale nie łudź się,że masz szansę z podstawą;] Wiem,że we Wrocku(bo tu studiuję) jest przymusowo biol i chem na poziomie rozszerzonym w innym przypadku masz 0pkt w rekrutacji.Potem zdanie maturki zależy od rocznika przyjęło się,że 160pkt to styknie.Istnieją studia wieczorowe,na które wystarczy mieć mniej pkt i one są płatne przez 3 lata po 4000,4300,5000 za semestr.W Lublinie na I roku płacimy po 5000semestralnie,a na II i III już po 3500zł. Coś o studiach? Nastawiając się na to,że przyjdziemy na studia i od razu będziemy głaskać pieski,kotki będzie tak słodko,dadzą nam stetoskopy,strzykawki,będziemy badać leczyć bujda!Niestety wiele osób tak myśli,a potem zdziwko.Studia wymagające niejednej nieprzespanej nocy.Często siedzisz i zastanawiasz się:"Po co mi to?"Fakt w Polsce edukacja zwłaszcza edukacja wyższa bardzo kuleje.Uczymy się wielu pierdół,na które schodzi trochę czasu,czasu cennego jakiego można by było wykorzystać inaczej.To nie jest też tak,że niewolnikami książek jesteśmy,no ale na pewno mniej imprezujemy niż studenci zaocznej pedagogiki z językiem angielskim na Wyższej Szkole Pierdzenia w Stołek w Kozibobkach Małych.Studia ciekawe,są przedmioty,których uczymy się z zaciekawieniem-myślę,że wiele zależy od prowadzącego.Na I roku takie kobyłki to Anatomia zwierząt(trudny przedmiot,zajęcia w prosektorium-które tak na prawdę nie jest takie złe jak się wydaje.Książki grube,wiele faktów i elementów do zapamiętania.Oczywiście początki trudne zwłaszcza dla ludzi,którzy nigdy nic wspólnego nie mieli z łaciną-czyt.np Ja.Kolokwia z różnych partii materiałów:kości,czaszka,stawy,głowa,kończyna piersiowa,miedniczna,klatka piersiowa,brzuch.I to nie jest tak jak w liceum np. układ pokarmowy:jama ustna,gardło,przełyk,żołądek,jelito cienkie,grube,odbyt,a przeżuwacze mają 3 przedżołądki i trawieniec,jest to bardziej skomplikowane,trzeba nauczyć się całej dokłądnej budowy,unaczynienia,unerwienia,a uwierzcie to nie łatwa sprawa zwłaszcza u niektórych doktorów,których nazwisk nie będę wymieniać.Aby zaliczyć przedmiot na pewno przyda się fotograficzna pamięć zwłaszcza przy egzaminie praktycznm lub kolokwium części praktycznej.Biochemia-trudny przemdiot mnóstwo wzorów,rekacji i informacji.O katedrze biochemii we Wrocławiu słyszała całą Polska chyba..ale nie będę tutaj opisywał.Przedmiot ciężki,nudny i do du*y potrzebny;].Histologia i embriologia przez wielu nie lubiany chyba przez tę szczegółowość opisów jaką trzeba było wkuć na blaszkę.Pomyślcie sobie,że uczycie się budowy ciała w tak szczegółowy sposób,że musicie opisywać komórki jak wyglądają w danej partii ciała/narządu.Potem na wyższych latach immunologia,parazytologia,farmakologia itd nie chce mi się już tak wywodzić.Ale są też takie przedmioty zapychacze jak:etyka,ochrona środowiska,filozofia,wychowanie fizyczne,informatyka itd.Jakby jakieś pytania to śmiało pisać:)
dodano dn. 2012-07-28
po skończeniu LO biol.-chemia co dalej trzeba zrobić by zostać weterynarzem?
Witam wszystkich serdecznie. Ja również jestem studentem weterynarii. Wprawdzie dopiero pierwszy rok za mną i moja ocena tego kierunku będzie wysoce monoperspektywistyczna jednak z uwagi na zapotrzebowanie na posty osób choćby odrobinę zorientowanych w temacie (widzę w Was siebie z przed roku ;) ) pozwolę sobie napisać parę zdań. Jeżeli chodzi o progi punktowe to cóż - w Lublinie i Olsztynie są raczej najniższe, w Warszawie i Wrocławiu - trochę wyższe. Nie wiem jak sprawa wygląda w Poznaniu i Krakowie jednak jedno musicie wiedzieć - warto zdać dobrze maturę z rozszerzonej chemii i biologii. Co znaczy dobrze? To znaczy, że aby mieć pewność, że się dostaniecie powinniście celować w wynik w okolicy 160 punktów razem (po 80% z chemii i biologii). Jak widzicie - łatwo nie jest ale mogło być gorzej, prawda? Następna kwestia - trudność kierunku. Hmmm. W moim odczuciu nauki jest dużo. Jeśli zależy Ci na uzyskaniu przyzwoitych ocen i co ważniejsze - zdaniu wszystkiego w pierwszych terminach to zazwyczaj bez nie przespanych nocy i litrów Tigera/kawy się nie obejdzie. Uczyć się trzeba dużo, przeważnie na pamięć. Jak już ktoś wspomniał - na pierwszym roku zwierzęta widzi się w książkach bądź ich kawałki na prosektorium - zapewniam, że nie są to widoki nader obrzydliwe. Można się szybko przyzwyczaić. Warto uzbroić się też w cierpliwość - czekają na studentów strasznie nudne zajęcia z chemii, biochemii w laboratorium trwające po 2,5 godziny - jest to dosyć męczące. Nauka anatomii - dosyć ciekawa począwszy od osteologii, później zaczyna się to trochę nudzić. Człowiek zdaje sobie sprawę, że nic nie pamięta z kończyny piersiowej a tu już kończyna miedniczna jest omawiana. Ogólnie rzecz biorąc - po roku intensywnej nauki niewiele uda się Wam zapamiętać (któż dałby bowiem radę powiedzieć coś o alkaloidach z biologii albo o apoptozie z biologii komórki zaledwie w miesiąc po egzaminach w sesji zimowej z tych przedmiotów? Nikt, naprawdę nikt). Nauki jest zatem bardzo dużo, jest to wiedza czysto teoretyczna, o kochaniu zwierzątek można zapomnieć bo zwierzątek jak już pisałem nie zobaczycie... żywych. Jeżeli natomiast chodzi o lekceważące ten zawód frazy o wsadzaniu krowom ręki do d*py to mogę jedynie się uśmiechnąć. Bufonada bierze się z niewiedzy i przesadzonej wiary we własne umiejętności/zdolności. Wspomnieć wystarczy, że większość lekarzy często tak opisujących skądinąd kolegów po fachu (prawie) zwykle kończy w państwowych przychodniach, za biurkiem, bez żadnych zdolności diagnostycznych i są specjalistami od wypisywania recept, skierowań i lewych zwolnień lekarskich a operacje oglądają w "Chirurgach" albo "Housie". Lekarze, którzy potrafią WYleczyć a nie tylko leczyć stanowią jakieś 10% ogółu, reszta z "frontowymi" przypadkami, mam tu na myśli operacje etc. nie ma nic wspólnego. Nie widzę zatem sensu w użalaniu się nad tym, że nie wszystkim z nas będzie dane kiedyś leczyć zwierzęta. Niestety w przypadku weterynarii lekarze również często stają się bardziej urzędnikami aniżeli medykami z czysto prozaicznej przyczyny - zarobków. Niestety. Tak dzisiaj świat wygląda. Zwierzęta warto lubić, należy mieć do nich dobre podejście, to szalenie istotne. Nie przesadzałbym jednak z tą miłością do naszych pupilów. Zadaniem lekarze weterynarii nie jest pokochanie zwierzaka ale pomoc w odzyskaniu jego zdrowia i oddanie go właścicielowi, który kochać zwierzaka swojego winien zdecydowanie bardziej aniżeli my :) Z pracą z tego co wiem nie jest różowo, ktoś już o tym wspomniał. Szczególnie jeśli mówimy o pierwszych latach praktykowania. Na uzyskanie doświadczenia i pacjentów potrzeba czasu, zarobki naturalnie z czasem rosną jednak początki często są naprawdę przykre - najniższa średnia krajowa po bardzo ciężkich studiach nie powinna być czymś zaskakującym. Po pewnym czasie wysiłek jednak siłą rzeczy procentuje. Po ugruntowaniu swojej pozycji na rynku zarobki wzrastają i można dorobić się przy odrobinie szczęścia sporych pieniędzy. Niektórzy dorobią się wielkich pieniędzy, inni dobiją do pułapu 2 badź 2,5 tysiąca zł i na tym się skończy. Wiele zależy od szczęścia, zdolności i zaradności. Kończę już bo niestety muszę jutro wcześniej wstać, mam nadzieję, że miło czytało się moje ogólnikowe wypociny. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, chce znać jakieś konkrety - proszę je zadawać, chętnie i wyczerpująco odpowiem wedle własnych możliwości i wiedzy. Pozdrawiam wszystkich kandydatów i przyszłych lekarzy weterynarii i życzę powodzenia. Bye :)
dodano dn. 2012-07-20
również jestem studentką wety. kierunek niestety wcale taki kolorowy i słodki nie jest jakby się miał wydawać. sama miłość do zwierzątek niestety nie wystraczy (już dawno się o tym przekonałam). w rzeczywistości trzeba się zmierzyć z masą trudnych przedmiotów i stricte pamięciową nauką. nieprzespane noce są na porządku dziennym, należy się z tym po prostu pogodzić. niezbędne jest naprawdę duże samozaparcie i ciężka praca. mimo wszystko bardzo często bywa, że po prostu mam chęć poddać się i rzucić to wszystkiego. jednak osiągnięcie celu, daje mi niesamowitą satysfakcję i utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to coś, co chcę naprawdę w życiu robić. do tego imprezy po zdanych kolokwiach, a tym bardziej sesji- bezcenne:)
dodano dn. 2012-07-08
Jestem studentem weterynarii, też kocham zwierzęta, ale pewne rzeczy trzeba zrozumieć. Całego świata nie ocalisz. Ile jest na świecie potrzebujących dzieci, rodzin? Ale ważniejsze jest oczywiście to, że dajmy na to Burek ma łańcuch o długości 2,95m, a nie 3, albo że nie ma drzewa przy kojcu(autentyczna historia - pani z towarzystwa opieki stwierdziła, że pies nie ma drzewa przy kojcu, które by dawało cień i zarządziła ażeby takie drzewo tam posadzić - może 5-metrowy dąb?) i o tym się mówi. Gdybym po studiach miał pracować tak jak tu piszecie, to musiałbym zamieszkać na dworcu(niedawno go remontowali), równowaga to bardzo przydatna rzecz. "Zwierzęta mądrzejsze od ludzi..." - a to zależy do kogo porównywałaś, całkiem możliwe. Na koniec napiszę takie mądre zdania, które kiedyś powiedział pewien profesor : "Trzeba uświadamiać ludziom, że zwierzęta należy traktować jak zwierzęta (co wcale nie znaczy źle), a nie jako członków rodziny, bo takiemu zadaniu nie są w stanie sprostać - przykład suka rottweiler, bardzo spokojna mieszkająca z 4 osobową rodziną, traktowana jako członek rodziny(spała w łóżku itp.) i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie urodziło się następne dziecko. Wszyscy zaczęli więcej uwagi poświęcać dziecku, pies najprawdopodobniej poczuł się zazdrosny i skończyło się tragicznie. Jeśli tego nie rozumiecie, to nie idźcie na wete, bo spotka Was rozczarowanie.
dodano dn. 2012-07-08
A o co konkretnie chcesz spytać?
dodano dn. 2012-07-06
Czy jest tu jakiś lek-wet lub student weterynarii oprócz tych wszystkich 13 latek które tak bardzo kochają zwierzątka??? Potrzebuję fachowej opinii na temat studiów i zawodu...
dodano dn. 2012-06-13
mam 12 lat i bardzo interesuje się weterynarią bardzo chce pomagać innym zwierzętom ale nie wiem czy się w końcu zdecyduje zbyt dużo nauki o wszystkich chorobach zwierzęcych ale i tak ciągnie mnie do tego zawodu mimo wszystko!! ;D
dodano dn. 2012-05-28
mam 11 lat i bardzo kocham zwierzeta.Bardzo chce zostac weterynarzem lecz wszyscy zadają pytanie czy nie znajdziesz sobie lepszego zawodu?
dodano dn. 2012-01-27
zastanawiam się nad wyborem tego zwodu. chodzę do gimnazjum, i chcialam sie dowiedziec , jakie szkoly trzeba ukończyc , oraz czyto trudny zawód . zastanawiam sie nad weterynarją lub praca w przedszkolu bo tam tez duzo placą, wiec nie wiem . prosze o poradę
dodano dn. 2012-01-25
Życie nigdy nie jest kolorowe, więc jeśli ktoś kocha zwierzęta - z chęcią je rozbebeszy, gdy taka potrzeba przyjdzie. Osobiście mam styczność ze zwierzętami od ponad 10 lat i od tego czasu wciąż jestem zdecydowana na ten zawód. Co mi tam, że byłam już pogryziona przez psy, atakowana przez wszystkie inne zwierzęta... Bo byłam, każdy musi poczuć trud ukochanego zajęcia. Podopieczne konie również mnie poskubały, ale nie warto się poddawać - może być o wiele gorzej. Ale kochasz zwierzęta - przeżyjesz, bo Twoim powołaniem jest ratowanie zwierząt. Nie odpuszczam, obecnie uczę się w liceum i w wolnym czasie uczę się drobnej kontroli stanu zdrowia zwierzaków. Powodzenia dla wszystkich, którzy są równie zdecydowani!
dodano dn. 2012-01-19
Śmieszne motywacje, byle nie usypiać zwierzątek, bo kocham zwierzątka, bo pomaga sie zwierzętom, LUDZIE!! ocknijcie się! praca lek wet to balansowanie między życiem i śmiercią, a biorąc pod uwagę że przychodza do lek wet zwierzęta którym coś jest to śmierć jest powszechna więc nie miejcie złudzeń! życie nie jest takie jak film z animal planet jak facet robi usta usta misiowi koala , ten ożywa i z wdzięczności podaje mu łąpę!!
dodano dn. 2012-01-19
jeśli kochacie zwierzęta bardziej niż ludzi to NIE jest zawód dla was!!najpierw rozwiążcie swoje problemy emocjonalne i dopiero zastanówcie się nad swoją przyszłością!! Lek-wet jak swój priorytet ma zapewnić ludziom przetrwanie czyli chronic ich przed chorobami odzwierzęcymi, zapewnic ludziom pokarm itp. Jeśli natomiast boli was że żmije zygzakowate są tępione i grozi im wymarcie to mozecie sie zająć ich ochroną bez kończenia jakichkolwiek studiów-pracujcie i oddawajcie swoje pieniądze parkom narodowym, oni zrobią to fachowo, jesli natomiast boli was to że psy, koty są bite to zakładajcie normalne rodziny i wychowujcie dzieci w poszanowaniu dla życia!!
dodano dn. 2012-01-18
Chciała bym być weterynarzem ponieważ kocham zwierzęta. Ale wszyscy chcą mi to obrzydzić. Opłaca się chociaż?
dodano dn. 2011-12-10
Moim zdaniem zwierzęta są mądrzejsze od ludzi. niewiem czy sobie poradze ale sprobuję i wy tez probójcie pomozmy tym kochajacym przez nas zwierzaczki
mam 13 lat. kocham zwierzęta. nie boje sie krwi i nie boje się tego jak pies na moich oczach ginie przez samochód. kocham zwierzęta i nie pozwole w przyszłości zeby były zabijane przerabiane na coś tam, i żeby chodziły głodne. załoze swoja lecznice i schronisko. i niewiem czy mogłabym zosać weteryniarzem. prosze o odpowiedż. i niewiem czy to wystarczy. bo naprawde ze zierzęta to przyjaciele człowieka i bym przygarneła każde zwierze i małe czy duże.
dodano dn. 2011-11-06
PUPIL-ID to zawieszka, którą weterynarz zapina do obroży psa bądź kota z informacją, iż zwierzę odbyło w danym roku szczepienie na wściekliznę. Zawiera ona informację o roku szczepienia, nazwie i adresie Gabinetu Weterynaryjnego lub Lecznicy dla Zwierząt, w której odbyło się szczepienie, a także numer identyfikacyjny po którym zwierzak może zostać zidentyfikowany w rejestrze zwierząt prowadzonym w danej placówce weterynaryjnej. Wzory zawieszek mogą być różne w zależności od gustu klientów, niemniej na świecie najbardziej rozpowszechnione są wzory rekomendowane przez "The National Association of State Public Health Veterinarians" mającego swą siedzibę w USA. Są to cztery wzory, z których każdy naprzemiennie, co cztery lata jest uznawany jako obowiązujący w danym roku. System ten uznawany jest często za międzynarodowy system oznaczania zwierząt szczepionych przeciw wściekliźnie. Na rok 2012 zaleca się stosowanie wzoru czerwonego serca (dostępnego na naszej stronie w laminacie grawerskim pod numerem wzoru #L006, bądź w aluminium pod numerem #A002 oraz #C016). Identyfikatory PUPIL-ID są także doskonałym sposobem promocji Lecznic dla Zwierząt bądź Gabnietów Weterynaryjnych, których dane widnieją na zawieszce. Dodatkowo w przypadku zawieszek aluminiowych istnieje możliwość wygrawerowania informacji reklamującej usługi danej lecznicy, gabinetu czy kliniki dla zwierząt na rewersie zawieszki.
dodano dn. 2011-07-31
Ja się zastanawiam nad wyborem studiów. Dobrze idzie mi biologia i o weterynarii myslę własnie, ale rodzice sa na maksa przeciwni... Mówią, że krowie w ty..ku będę grzebał i tym podobne. Oczywiście - widzeili by mnie jako lekarza prędzej. Sam nie wiem co robić - medycyna czy weterynaria? Wiem, że lepszy start i życie jest po medycynie, ale cozrobic jak mnie się podoba leczenie np. królikow itd...
dodano dn. 2011-05-26
Pracuje w zawodzie już 1 rok i muszę wam powiedzieć że nie jest już tak kolorowo jak 5 czy 10 lat temu. Nie mam na mysli studiowania bo to z perspektywy czasu pestka, ale wykonywanie zawodu , ba , zdobycie swoich klientów jest 2x trudniejsze niż całe studiowanie i nauka. Leczenie zwierząt? zapomnijcie, możecie potraktować jako dodatek lub hobby, bo to nie przyniesie wam pieniedzy chyba ze wystarczy wam 1200 - 1500zł/mies. Lekarze stały zarobek czepria z wyznaczeń w rzeźniach,mleczarniach,skupach zwierzat (i innych pracach zleconych). Konczac studia jestes pozostawiony sam/sama sobie bo wyznaczenia sa juz dawno zajete przez emerytów. Trzeba czasu i determinacji i rozpychania sie lokciami aby dobrze wystartowac bo wiekszosc kolegow klepie na poczatku biede. "Trzeba byc REKINEM aby nie wpierd..y cie inne REKINY" cytat z filmu. Powodzenia wszystkim przyszlym bezrobotnym lek.wet.
dodano dn. 2011-05-13
zgadzam się z przedmówcą: to że ktoś lubi głaskać pieski i kotki to nie znaczy że poradzi sobie na tym kierunku, kiedy trzeba będzie rozbebeszyć takiego pieska...
dodano dn. 2011-01-05
Kochanie zwierzątek to nie wszystko - liczy się też odporność na stres, determinacja i spora ilość wolnego czasu który przeznaczycie na czytanie notatek,kser i książek. pierwsze 2 lata to sama teoria praktycznie - dopiero teraz na 3 coś ciekawego się dzieje bo zaczynają się przedmioty kliniczne. Pozdro dla wszystkich chcących się dostać - warto:)
dodano dn. 2010-12-20
Chciała bym iść na weterynarza ale boje się, że sobie nie poradzę. Poza tym rodzice nie bardzo chcą bym zajmowała się właśnie tym. Od dziecka marzyłam o tym by zajmować się zwierzętami. Bardzo kocham zwierzęta i chciała bym im w przyszłości pomagać. Bardzo dobrze wiem ile zwierząt cierpi z różnych powodów,a ja marze o tym by to się zmieniło. Mam nadzieje jakoś to się wszystko ułoży i jakoś sobie poradzę.
dodano dn. 2010-11-22
ja własnie zmarnowałem 2 lata :( teraz ratuję się i powtarzam biologię i chemię by przystąpić jeszcze raz do matury. A co do usypiania to nie muszę tego robić - znam takich weterynarzy, którzy się tego nie podejmują. Nikt do tego mnie nie zmusi. Jedynie obawiam się praktyk w rzeźni i przymusowych usypiań - mam nadzieję, że uda mi się tego na studiach jakąś uniknąć albo będzie relanium 5 do 10 mg ...
dodano dn. 2010-11-20
Ja uczę się w technikum weterynarii i mam prze dużo nauki z tych przedmiotów zawodowych a to dopiero pierwszy rok więc co dopiero będzie na 3 i 4! I jeszcze są studia trwające 5 lat więc to już w ogóle... Musisz się poważnie zastanowic bo chodzi o Twój zawód :)
dodano dn. 2010-10-14
czy to ciężki zawód mam 13lat i nie wiem na jaki kierunek się kierować a że kocham zwiężenta myślę o weterynarzu ? prosze o odpowiedz
dodano dn. 2010-10-10
dokladnie !!!! kochać zwierzeta to nie wszystko to bardzo ciezki kierunek !!!
dodano dn. 2010-09-07
też chce zostać lekarzem weterynari
dodano dn. 2010-08-23
Kocham zwierzęta, zwłaszcza konie i w przyszłości chciałabym pracować jako weterynarz. Trochę mi ta chemia nie pasuje ale mam nadzieję, że dam radę i dostanę się na studia bo to chyba moje największe marzenie:)
dodano dn. 2010-08-20
Moim zdaniem zawód weterynarza nie jest zły, ale należy go wybrać świadomie. Jeśli ktoś nie wie w co się pakuje potem rzeczywiście może być zawiedziony. Wyobrażenia są dalekie od prawdy, ale nie jest to tez żadna katorga.
dodano dn. 2010-04-13
Dokładnie wydaje Ci się :)