Gość (użytkownik niezarejestrowany)
dodano dn. 2012-07-08 17:33

Pełna treść komentarza:

A o co konkretnie chcesz spytać?

Wszystkie komentarze do tego artykułu przejdź do artykułu
2015-12-22 12:10
Coś mi się wydaje, że zapomnieliśmy czym należy się kierować przy wyborze zawodu... Jestem lekarzem weterynarii, pracuję średnio 16h na dobę, właściwie nie mam życia prywatnego, w nocy przed zaśnięciem jeszcze doczytuję artykuły, żeby być na bieżąco z najnowszymi wynikami badań naukowych, kładąc się spać mam nadzieję, że będę mogła przespać ciągiem 5h i nie obudzi mnie jakieś emergency, często muszę "użerać" się z trudnymi klientami... Ale uwielbiam moją pracę! Wiedziałam na co się piszę i jak będzie wyglądało moje życie. Robię to o czym zawsze marzyłam i nie miałam nigdy złudzeń, że każdego dnia uratuję biedne zwierzątko i spotkam się z wynoszeniem pod niebiosa za moje dobre serduszko... Wiadomo - różnie bywa, nie zawsze da się pomóc, nie zawsze spotykam się z wdzięcznością... Ale poza "trudnymi" klientami poznaję też mnóstwo wspaniałych ludzi, zarówno innych lekarzy , jak i właścicieli zwierząt. Codziennie, niczym dr House, spotykam się z szeregiem wyzwań, zagadek, wciąż się rozwijam na wielu płaszczyznach, mam kontakt ze zwierzętami. Dla mnie to jest najlepszy możliwy sposób na życie. A kasa? Pomyślcie: jeśli robicie coś z pasją to po pierwsze: nie przepracujecie ani jednej minuty w swoim życiu, a po drugie: będziecie dobrzy w tym co robicie, czyli utrzymacie się bez większego problemu... A jeśli zarobki nie będą spełniały Waszych oczekiwań, to cóż... w życiu ma się pasje albo pieniądze... ;) Wniosek: jeśli myślicie, żeby iść na weterynarię ze względu na rzekomo wysokie zarobki, to tego nie róbcie(!) bo czeka Was tylko masa rozczarowań i frustracji... czyli nie będziecie dobrymi lekarzami, w związku z czym zamiast zarabiać pieniądze będziecie wyżywali się na forach internetowych żaląc się jak Wam źle... Pomyślcie raczej - co CHCĘ robić, jaka praca spowoduje, że rano wstanę z uśmiechem na twarzy i pobiegnę do pracy bo mogę się w niej realizować. Tylko wtedy będziecie szczęśliwi, a za dobrze wykonaną pracą (jaka by nie była) pieniądze też pójdą. A jeśli Twoją pasją jest posiadanie pieniędzy... to rób cokolwiek... tylko nie zapomnij, żeby poza MIEĆ, było jeszcze BYĆ... Wesołych Świąt! Wracam do pacjentów :)
2014-09-09 11:32
Jestem studentem weterynarii. Własnie ide na 5 rok i nie polecam tych studiow dla ludzi ktorzy nie pragna siedzenia nad ksiazkami calymi dniami. Za to jezeli ktos swietnie sie czuje uczac się, podnieca się nowymi ksiazkami, notatkami, nie ma zadnych innych zainteresowan (bo nie ma na nie czasu) to sa to studia dla niego :) trzeba byc przygotowanym na nauke..i to przez cale zycie..z czasem na pewno coraz mniej.. a pozniej nie licznie na kokosy. W wakacje praktyki..darmowe, a czasem samemu trzeba za nie placic. Takze jest okazja popracowac za darmo :) pozniej staz za 800.. a na koniec ze 2000 moze się dostanie.. A trzeba miec pojecie o tym co sie robi bo baranow nikt nie bedzie z otwartymi rekoma zatrudnial. Co do kandydatów to sie dobrze zastanowcie.. to, ze kochasz zwierzątka jak wiele tutaj pisze nie ma wiekszego znaczenia..bo na studiach szybko sie o tym zapomina.. Pierwszy rok jest najlatwiejszy..nie mysl ze jak przejdziesz 1 to pozniej bedzie juz z gorki..bo jest coraz trudniej z roku na rok.. 3-4 tu się zabawa zaczynala z bardzo milymi przedmiotami. Porównanie do medycyny: tutaj się uczyzsz tego samego tylko razy 3.. (wiekszosc przedmiotow podzielonych jest na konie, bydło, psy i koty) z kazdego jest osobny egzamin.. ja np w sesji letniej mialem tych egzaminow grubo ponad 10. Na medycynie o takich sytuacjach nie slyszalem. a jezeli gdzies się potkniesz, bedziesz musiał poprawiac przedmiot to dojdzie tego jeszcze wiecej. Nie jest o to wcale tak trudno bo jest mało osob (normalnych nie jakichs cyborgow) ktorzy nie mieli poprawek. Srednio ok 20-30 osob przedmiot (trudniejszy) musi poprawiac. U nas raz doszło chyba do 80.. Przyjaciol zbyt wiele tez sie nie znajdzie.. konkurencja jest od samego poczatku ostra i z roku na rok coraz bardziej ja widac.. kazdy chce zdac ale najepiej zebys Ty juz tego nie zdal..taka jest prawda. Pozniej przeklada sie to na prace w gabinecie.. mialem okazje posluchac wzajemnych opinii lekarzy wobec siebie i atmosfery gabinetow..nic ciekawego. Najlepiej jest wyjechac po studiach za granice..ale trzeba znac dobrze jezyk i fachowy. Podsumowujac jezeli jestes calkowitym pasjonatem i jedynym Twoim zainteresowaniem jest weterynaria, nie przeszkadza Ci bardzo duza ilosc nauki, brak czasu na inne zainteresowania (bo ich nie masz), a pozniej bardzo srednie zarobki (w porownaniu do tego co sie dzieje na studiach-nie wspolmierne) to smialo moge polecic. Ale jezeli jestes bardziej otwarty na swiat, masz szersze zainteresowania i chcesz pozniej liczyc na wyzsze wynagrodzenia to mysl o innym kierunku studiow.
2014-02-27 21:01
witam :) mam 18 lat, za chwilę piszę maturę... oczywiście kierunek Weterynaria!!! na dobrą sprawę moim strzałem w dziesiątkę było posłuchanie się chłopaka i skorzystanie z "praktyk" powiedzmy.. w lecznicy weterynaryjnej... po miesiącu tych praktyk jestem obeznana w lekach na choroby, umiem opatrywać rany, nauczyłam się nawet szczepić zwierzaki ;) widziałam na własne oczy sekcje zwłok psa z nowotworem wątroby, pierwsze wrażenie było dość straszne miałam ochotę wyjść ;D a teraz prawie że sama już umiem wysterylizować/wykastrować kota ;) bardzo dużo pomaga taka praktyka, jak ktoś chce mieć kontakt ze zwierzakami ;) jak się dowiedziałam bardzo wielu lekarzy nie sprzeciwia się obecności młodego nieobeznanego człowieka, z początku do prozaicznych rzeczy jak zamiatanie podłogi czy podawania strzykawek.. ;) jeżeli się trafi bardzo uczynna osoba <tak jak mi> to naprawdę jest w stanie wiele rzeczy pokazać opowiadać i uczyć ;) jak ktoś chciałby troszkę takiej praktyki, nie bójcie się i idźcie do najbliższej lecznicy w miejscu zamieszkania i zapytajcie się czy jako wolontariuszka <ja nie zarabiam w ten sposób pieniędzy!> możesz od czasu do czasu < ja, przeważnie w weekendy i jak mam krócej lekcje w szkole :)> przychodzić i popatrzeć jak się leczy zwierzaki, co się im podaje, dużo można też się nauczyć słuchając tego co lekarz mówi właścicielowi psa ;) NAPRAWDĘ POLECAM!!! Jak się nie ma co w domu robić to naprawdę warto ;)
2012-11-03 01:24
Te studia są naprawde bardzo trudne i wymagają właściwie 100% wkładu żeby brnąć do przodu. Coś o tym wiem bo jestem już na 4 roku. Pierwsze pare lat jak było wspominane naprawde nie wiele mają wspólnego ze zwierzętami, czasem ma się nawet uczucie ze jest się na jakimś innym kierunku bo zwierząt nie ma, a dużo książek z których się korzysta jest do medycyny ludzkiej. Jedyne zwierzęta to na prosektorium podczas anatomii i nie da się tego ominąć chcąc zdać pierwszy rok. Na 3 roku zaczynają się nauki kliniczne, ale niestety często są one bardziej teoretyczne niż praktyczne, a przedmioty na tym roku są naprawde bardzo trudne, w dużej mierze oparte na wkuwaniu na pamięć. Co tydzień jest minimum jedno kolokwium i siedzi się w książkach praktycznie cały czas. Niestety nie mamy tak dobrze jak na medycynie ze od 2 roku zaczynają się praktyki obowiązkowe. Wyobrażenie zawodu lek. wet. zmienia się z czasem. Niestety w dużej mierze zawód polega nie tylko na tym ze leczy się kotki i pieski, ale także na badaniu zwierząt przeznaczonych do konsumpcji, badanie zwierząt padłych na choroby zakaźne, przeporwadzanie sekcji zwierząt, dużo papierkowych spraw. To nie tylko to co widzimy jak idziemy z pupilkiem na szczepienie. Niestety zwierzęta też trzeba usypiać, i to my musimy być śilni żeby stanowić jakieś wsparcie dla właściciela oraz zachować się profesjonalnie. Napewno lek. wet który odmawia eutanazji zwierzęciu wymagający tego typu zabiegu tylko dlatego że jest to dla niego zbyt trudne nie pomaga mu w żaden sposób także idąć na weterynarie nie można z góry nastawiać się ze czegoś nie bedziemy robić. Również ćwiczenia w rzeźni są obowiązkowe także z nich również się na da wymignąć. Kochać zwierzęta można ale trzeba podchodzić do tego z rozsądkiem. Lekarze weterynarii są w gównej mierze odpowiedzialni przede wszystkim za ludzkie zdrowie, dopiero w drugiej kolejności za zdrowie zwierzęcia, i niestety dla miłośnika zwierząt (a jest takich osób dużo na weterynarii) niezbędne jest to aby ten fakt zaakceptować. Niestety jeśli ktoś idzie na weterynarię z wyobrażeniem ze bedzie to w przyszłości wygladać jak zwierzęcy ostry dyżur to serdecznie zapraszam przed telewizor, zróbcie sobie seans i zejdzcie na ziemie bo realia się bardzo różnią od tego co sobie wyobrażamy. Ja też mając te naście lat chcialam być weterynarzem bo zwierzątka są takie fajne, bezbronne, i trzeba im pomagać ale niestety szybko się przekonałam że nie o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli chcemy pomagać zwierzętom bo je kochamy to bardziej satysfakcjonująca będzie praca w schronisku jako wolontariusz niż te studia.
2012-08-09 00:10
Liceum,niekoniecznie biol-chem u mnie na roku jest wiele ludzi po mat-fiz,a nawet humanie.Ważne jest sprostać wymogom uczelni.Przd napisaniem maturki należy sprawdzić wymogi zazwyczaj jest to biol i chem poziom podst/rozszerzony ale nie łudź się,że masz szansę z podstawą;] Wiem,że we Wrocku(bo tu studiuję) jest przymusowo biol i chem na poziomie rozszerzonym w innym przypadku masz 0pkt w rekrutacji.Potem zdanie maturki zależy od rocznika przyjęło się,że 160pkt to styknie.Istnieją studia wieczorowe,na które wystarczy mieć mniej pkt i one są płatne przez 3 lata po 4000,4300,5000 za semestr.W Lublinie na I roku płacimy po 5000semestralnie,a na II i III już po 3500zł. Coś o studiach? Nastawiając się na to,że przyjdziemy na studia i od razu będziemy głaskać pieski,kotki będzie tak słodko,dadzą nam stetoskopy,strzykawki,będziemy badać leczyć bujda!Niestety wiele osób tak myśli,a potem zdziwko.Studia wymagające niejednej nieprzespanej nocy.Często siedzisz i zastanawiasz się:"Po co mi to?"Fakt w Polsce edukacja zwłaszcza edukacja wyższa bardzo kuleje.Uczymy się wielu pierdół,na które schodzi trochę czasu,czasu cennego jakiego można by było wykorzystać inaczej.To nie jest też tak,że niewolnikami książek jesteśmy,no ale na pewno mniej imprezujemy niż studenci zaocznej pedagogiki z językiem angielskim na Wyższej Szkole Pierdzenia w Stołek w Kozibobkach Małych.Studia ciekawe,są przedmioty,których uczymy się z zaciekawieniem-myślę,że wiele zależy od prowadzącego.Na I roku takie kobyłki to Anatomia zwierząt(trudny przedmiot,zajęcia w prosektorium-które tak na prawdę nie jest takie złe jak się wydaje.Książki grube,wiele faktów i elementów do zapamiętania.Oczywiście początki trudne zwłaszcza dla ludzi,którzy nigdy nic wspólnego nie mieli z łaciną-czyt.np Ja.Kolokwia z różnych partii materiałów:kości,czaszka,stawy,głowa,kończyna piersiowa,miedniczna,klatka piersiowa,brzuch.I to nie jest tak jak w liceum np. układ pokarmowy:jama ustna,gardło,przełyk,żołądek,jelito cienkie,grube,odbyt,a przeżuwacze mają 3 przedżołądki i trawieniec,jest to bardziej skomplikowane,trzeba nauczyć się całej dokłądnej budowy,unaczynienia,unerwienia,a uwierzcie to nie łatwa sprawa zwłaszcza u niektórych doktorów,których nazwisk nie będę wymieniać.Aby zaliczyć przedmiot na pewno przyda się fotograficzna pamięć zwłaszcza przy egzaminie praktycznm lub kolokwium części praktycznej.Biochemia-trudny przemdiot mnóstwo wzorów,rekacji i informacji.O katedrze biochemii we Wrocławiu słyszała całą Polska chyba..ale nie będę tutaj opisywał.Przedmiot ciężki,nudny i do du*y potrzebny;].Histologia i embriologia przez wielu nie lubiany chyba przez tę szczegółowość opisów jaką trzeba było wkuć na blaszkę.Pomyślcie sobie,że uczycie się budowy ciała w tak szczegółowy sposób,że musicie opisywać komórki jak wyglądają w danej partii ciała/narządu.Potem na wyższych latach immunologia,parazytologia,farmakologia itd nie chce mi się już tak wywodzić.Ale są też takie przedmioty zapychacze jak:etyka,ochrona środowiska,filozofia,wychowanie fizyczne,informatyka itd.Jakby jakieś pytania to śmiało pisać:)
Witam wszystkich serdecznie. Ja również jestem studentem weterynarii. Wprawdzie dopiero pierwszy rok za mną i moja ocena tego kierunku będzie wysoce monoperspektywistyczna jednak z uwagi na zapotrzebowanie na posty osób choćby odrobinę zorientowanych w temacie (widzę w Was siebie z przed roku ;) ) pozwolę sobie napisać parę zdań. Jeżeli chodzi o progi punktowe to cóż - w Lublinie i Olsztynie są raczej najniższe, w Warszawie i Wrocławiu - trochę wyższe. Nie wiem jak sprawa wygląda w Poznaniu i Krakowie jednak jedno musicie wiedzieć - warto zdać dobrze maturę z rozszerzonej chemii i biologii. Co znaczy dobrze? To znaczy, że aby mieć pewność, że się dostaniecie powinniście celować w wynik w okolicy 160 punktów razem (po 80% z chemii i biologii). Jak widzicie - łatwo nie jest ale mogło być gorzej, prawda? Następna kwestia - trudność kierunku. Hmmm. W moim odczuciu nauki jest dużo. Jeśli zależy Ci na uzyskaniu przyzwoitych ocen i co ważniejsze - zdaniu wszystkiego w pierwszych terminach to zazwyczaj bez nie przespanych nocy i litrów Tigera/kawy się nie obejdzie. Uczyć się trzeba dużo, przeważnie na pamięć. Jak już ktoś wspomniał - na pierwszym roku zwierzęta widzi się w książkach bądź ich kawałki na prosektorium - zapewniam, że nie są to widoki nader obrzydliwe. Można się szybko przyzwyczaić. Warto uzbroić się też w cierpliwość - czekają na studentów strasznie nudne zajęcia z chemii, biochemii w laboratorium trwające po 2,5 godziny - jest to dosyć męczące. Nauka anatomii - dosyć ciekawa począwszy od osteologii, później zaczyna się to trochę nudzić. Człowiek zdaje sobie sprawę, że nic nie pamięta z kończyny piersiowej a tu już kończyna miedniczna jest omawiana. Ogólnie rzecz biorąc - po roku intensywnej nauki niewiele uda się Wam zapamiętać (któż dałby bowiem radę powiedzieć coś o alkaloidach z biologii albo o apoptozie z biologii komórki zaledwie w miesiąc po egzaminach w sesji zimowej z tych przedmiotów? Nikt, naprawdę nikt). Nauki jest zatem bardzo dużo, jest to wiedza czysto teoretyczna, o kochaniu zwierzątek można zapomnieć bo zwierzątek jak już pisałem nie zobaczycie... żywych. Jeżeli natomiast chodzi o lekceważące ten zawód frazy o wsadzaniu krowom ręki do d*py to mogę jedynie się uśmiechnąć. Bufonada bierze się z niewiedzy i przesadzonej wiary we własne umiejętności/zdolności. Wspomnieć wystarczy, że większość lekarzy często tak opisujących skądinąd kolegów po fachu (prawie) zwykle kończy w państwowych przychodniach, za biurkiem, bez żadnych zdolności diagnostycznych i są specjalistami od wypisywania recept, skierowań i lewych zwolnień lekarskich a operacje oglądają w "Chirurgach" albo "Housie". Lekarze, którzy potrafią WYleczyć a nie tylko leczyć stanowią jakieś 10% ogółu, reszta z "frontowymi" przypadkami, mam tu na myśli operacje etc. nie ma nic wspólnego. Nie widzę zatem sensu w użalaniu się nad tym, że nie wszystkim z nas będzie dane kiedyś leczyć zwierzęta. Niestety w przypadku weterynarii lekarze również często stają się bardziej urzędnikami aniżeli medykami z czysto prozaicznej przyczyny - zarobków. Niestety. Tak dzisiaj świat wygląda. Zwierzęta warto lubić, należy mieć do nich dobre podejście, to szalenie istotne. Nie przesadzałbym jednak z tą miłością do naszych pupilów. Zadaniem lekarze weterynarii nie jest pokochanie zwierzaka ale pomoc w odzyskaniu jego zdrowia i oddanie go właścicielowi, który kochać zwierzaka swojego winien zdecydowanie bardziej aniżeli my :) Z pracą z tego co wiem nie jest różowo, ktoś już o tym wspomniał. Szczególnie jeśli mówimy o pierwszych latach praktykowania. Na uzyskanie doświadczenia i pacjentów potrzeba czasu, zarobki naturalnie z czasem rosną jednak początki często są naprawdę przykre - najniższa średnia krajowa po bardzo ciężkich studiach nie powinna być czymś zaskakującym. Po pewnym czasie wysiłek jednak siłą rzeczy procentuje. Po ugruntowaniu swojej pozycji na rynku zarobki wzrastają i można dorobić się przy odrobinie szczęścia sporych pieniędzy. Niektórzy dorobią się wielkich pieniędzy, inni dobiją do pułapu 2 badź 2,5 tysiąca zł i na tym się skończy. Wiele zależy od szczęścia, zdolności i zaradności. Kończę już bo niestety muszę jutro wcześniej wstać, mam nadzieję, że miło czytało się moje ogólnikowe wypociny. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, chce znać jakieś konkrety - proszę je zadawać, chętnie i wyczerpująco odpowiem wedle własnych możliwości i wiedzy. Pozdrawiam wszystkich kandydatów i przyszłych lekarzy weterynarii i życzę powodzenia. Bye :)
2012-07-08 18:06
2011-11-06 00:00